"Buzia moja tryska zdrowiem". No, prawie. Już niedługo. Za jakiś czas.
Poprawą cery chwalę się Wam na każdym kroku. nie wiem w sumie, czy to dobrze, bo zawsze jak się cieszę, że już jest lepiej, to gęba robi mi na złość.
Odpukać odpukać w biurko lakierowane.
Przygody z niespodziewanymi wędrowcami, którzy przybywają zrobić sobie pożywkę z mojej cery, zdarzają mi się coraz rzadziej i na krócej, no ale jednak są i w zwalczaniu ich nie odpuszczam.
Zachęcona działaniem kremu z serii Siarkowa Moc z Barwy skusiłam się na żelik, co by działać bezpośrednio na na paskudztwo. No właśnie. DZIAŁAĆ...
BARWA SIARKOWA MOC ANTYBAKTERYJNE SERUM SPECJALISTYCZNE SERUM DO STOSOWANIA PUNKTOWEGO
Producent:
ZAPACH: czuć taki kosmetykowy alkohol. Bardzo delikatnie. Nic poza tym.
KOLOR: przezroczysty delikatny pomarańczek.
KONSYSTENCJA: no żel, jak żel. Dość płynny. Bardzo fajnie się rozprowadza na pysiaku (zaraz zaraz, "rozprowadza"?! żel punktowy?! wtf?! )
EFEKTY: no dupa. co tu można dużo mówić. Jakie Kobitka może stawiać wymagania takiemu kosmetykowi? Powinien szybko i sprawnie pozbyć się syfka. Od tego jest, żeby go nałożyć i patrzeć jak rozprawia się z fiflokami.
A tu co? Nic. Naprawdę zupełnie nic. WIELKIE ZERO. NULL. ZIROOOŁ ("from ziroł tu hirooooł!")
Producent baja, ze to niby wysusza, ułatwia gojenie i łagodzi zapalane. Sralne.
Ten żel naprawdę nie robi nic ani z pryszczem ani w ogóle z twarzą. Tak, z twarzą! W przypływie desperacji ostatnimi czasy maziałam tym całą strefą poligonwą (dlatego wspomniałam, że dobrze się rozprowadza).
Najlepsze w ogóle jest to, że to ponoć trzeba zmyć po 20 minutach. Kiedy pierwszy raz o tym przeczytałam, pomyślałam sobie łoooo to nieźle musi żreć, skoro to musi być zmywane!
Ostrożnie, delikatnie, żeby nie wypalić sobie pół gęby nakładam na prychola, który akurat mi wylazł nad brwią... i czekam.
Ale nic nie czuję! Nic mnie nie piecze! Nie czuję, żeby skóra się ściągnęła. Na samym syfiastym delikwencie nie tworzy się żadna powłoczka, warstewka, przezroczysta, biała. Nie nic.
Macam to- nie ma, wchłonęło się. Hmmmm. Oczywiście ani razu nie zmyłam tego po 20 minutach, bo nie widziałam powodów, dla których miałam to robić.
Po trzech dniach byłam bardzo zawiedziona. Pryszcz nie doznał żadnej zmiany. Nic go nie wysuszyło, nie pomogło zagoić, ani nie złagodziło stanów zapalnych. Chyba nie o to chodzi w tego typu preparatach, no nie?
Żeby chociaż ten alkohol podpiekł trochę tego pryszcza a tu nic!
Nie chciałam tak od razu pisać recenzji, chociaż w sumie takie coś to albo działa albo nie, ale dałam mu jeszcze szanse i smarowałam się tym zawsze na noc, po poligonie, i kiedy byłam w domu. Nic.
Zero JAKIEGOKOLWIEK działania i efektów także.
WYDAJNOŚĆ: no spoko. Nawet jeśli smaruje się tym pół twarzy.
Poj: 15 ml
Cena: ok 11 zł zdaje się
Żebym Wam absolutnie nie przyszło do głowy tego kupować! Nie robi nic, ani złego, ani dobrego.
Nie wiem, może to zużyję tak jak używam, ot żeby nie wyrzucać, póki nie szkodzi, albo oddam siostrze, może u niej coś da (jeśli da na pewno i ja dam- znać).
OGÓLNA OCENA: 0/5
Miałyście?! Znacie coś innego w tej formie?
Poprawą cery chwalę się Wam na każdym kroku. nie wiem w sumie, czy to dobrze, bo zawsze jak się cieszę, że już jest lepiej, to gęba robi mi na złość.
Odpukać odpukać w biurko lakierowane.
Przygody z niespodziewanymi wędrowcami, którzy przybywają zrobić sobie pożywkę z mojej cery, zdarzają mi się coraz rzadziej i na krócej, no ale jednak są i w zwalczaniu ich nie odpuszczam.
Zachęcona działaniem kremu z serii Siarkowa Moc z Barwy skusiłam się na żelik, co by działać bezpośrednio na na paskudztwo. No właśnie. DZIAŁAĆ...
BARWA SIARKOWA MOC ANTYBAKTERYJNE SERUM SPECJALISTYCZNE SERUM DO STOSOWANIA PUNKTOWEGO
Producent:
SIARKOWA MOC Antybakteryjne Serum Specjalistyczne do stosowania miejscowego polecane jest dla osób w każdym wieku ze skórą o skłonnościach do przetłuszczania i trądziku. Przeznaczone do stosowania na wypryski pojawiające się na twarzy, plecach, ramionach i dekolcie. Specjalnie dobrany zestaw składników aktywnych hamuje rozwój drobnoustrojów odpowiedzialnych za powstawanie zmian trądzikowych, skutecznie wysusza wypryski, przyspiesza gojenie i zmniejsza stany zapalne. Serum jest bardzo dobrze tolerowane przez skórę, posiada właściwości wygładzające i jest wydajne w stosowaniu. Dodatkowo działa antybakteryjnie, zmniejsza widoczność porów i łagodzi podrażnienia.
Produkt przebadany dermatologicznie.
- Siarka – działa antybakteryjnie i przciwgrzybiczo, reguluję pracę gruczołów łojowych, zmniejsza wydzielanie sebum.
- Kwas salicylowy – działa przeciwzapalnie, złuszczająco, zapobiega powstawaniu wyprysków i zaskórników.
- Multifruit Extract – redukuje blizny potrądzikowe, oczyszcza i zwęża pory.
- Naturalny bioselektywny oligosacharyd – ogranicza rozwój niepożądanych mikroorganizmów, jednocześnie stymulując przywrócenie naturalnej flory bakteryjnej.
- Alkohol – działa antyseptycznie, dezynfekuje i wysusza.
(źródło: barwa.com.pl)
OPAKOWANIE: kosmetyk dostajemy zapakowany w kartonik, porządnie wykonany, specjalnie wyprofilowany w środku, co by tubka nie latała po całym opakowaniu. Nie wydaje mi się, żeby pudełeczku musiało być aż takie duże, no ale to raczej standard. Sam żel, czy też serum, jak to nazywa producent, jest upakowane we wściekle pomarańczową miękką tubkę z wąskim aplikatorem. To akurat bardzo na plus, bardzo praktyczne i higieniczne.
ZAPACH: czuć taki kosmetykowy alkohol. Bardzo delikatnie. Nic poza tym.
KOLOR: przezroczysty delikatny pomarańczek.
KONSYSTENCJA: no żel, jak żel. Dość płynny. Bardzo fajnie się rozprowadza na pysiaku (zaraz zaraz, "rozprowadza"?! żel punktowy?! wtf?! )
EFEKTY: no dupa. co tu można dużo mówić. Jakie Kobitka może stawiać wymagania takiemu kosmetykowi? Powinien szybko i sprawnie pozbyć się syfka. Od tego jest, żeby go nałożyć i patrzeć jak rozprawia się z fiflokami.
A tu co? Nic. Naprawdę zupełnie nic. WIELKIE ZERO. NULL. ZIROOOŁ ("from ziroł tu hirooooł!")
Producent baja, ze to niby wysusza, ułatwia gojenie i łagodzi zapalane. Sralne.
Ten żel naprawdę nie robi nic ani z pryszczem ani w ogóle z twarzą. Tak, z twarzą! W przypływie desperacji ostatnimi czasy maziałam tym całą strefą poligonwą (dlatego wspomniałam, że dobrze się rozprowadza).
Najlepsze w ogóle jest to, że to ponoć trzeba zmyć po 20 minutach. Kiedy pierwszy raz o tym przeczytałam, pomyślałam sobie łoooo to nieźle musi żreć, skoro to musi być zmywane!
Ostrożnie, delikatnie, żeby nie wypalić sobie pół gęby nakładam na prychola, który akurat mi wylazł nad brwią... i czekam.
Ale nic nie czuję! Nic mnie nie piecze! Nie czuję, żeby skóra się ściągnęła. Na samym syfiastym delikwencie nie tworzy się żadna powłoczka, warstewka, przezroczysta, biała. Nie nic.
Macam to- nie ma, wchłonęło się. Hmmmm. Oczywiście ani razu nie zmyłam tego po 20 minutach, bo nie widziałam powodów, dla których miałam to robić.
Po trzech dniach byłam bardzo zawiedziona. Pryszcz nie doznał żadnej zmiany. Nic go nie wysuszyło, nie pomogło zagoić, ani nie złagodziło stanów zapalnych. Chyba nie o to chodzi w tego typu preparatach, no nie?
Żeby chociaż ten alkohol podpiekł trochę tego pryszcza a tu nic!
Nie chciałam tak od razu pisać recenzji, chociaż w sumie takie coś to albo działa albo nie, ale dałam mu jeszcze szanse i smarowałam się tym zawsze na noc, po poligonie, i kiedy byłam w domu. Nic.
Zero JAKIEGOKOLWIEK działania i efektów także.
WYDAJNOŚĆ: no spoko. Nawet jeśli smaruje się tym pół twarzy.
Poj: 15 ml
Cena: ok 11 zł zdaje się
Żebym Wam absolutnie nie przyszło do głowy tego kupować! Nie robi nic, ani złego, ani dobrego.
Nie wiem, może to zużyję tak jak używam, ot żeby nie wyrzucać, póki nie szkodzi, albo oddam siostrze, może u niej coś da (jeśli da na pewno i ja dam- znać).
OGÓLNA OCENA: 0/5
Miałyście?! Znacie coś innego w tej formie?












