Straszę stopami. Magic Foot Peel w akcji. (I po).

  • 25
Stopy nigdy nie były moją mocną stroną. Można by rzec nawet, że mam mały kompleks. Nie lubię sama siebie po nich dotykać, o macaniu przez innych nie wspominając. Rzadki dostęp ma nawet mój Facet. Po prostu fuj i tyle. Bardzo nie lubiłam ich kremować, było to cholernie nieprzyjemne, a to przecież tylko pogarszało sytuację. Raz się kiedyś zapuściło, zaniedbało i poleciało po całości.
Żadnych większych problemów, typu pękanie pięt, nie mam. Ot, twarda, zrogowaciała skóra, sucha i czasem się łuszcząca. Nagromadziło się paskudztwo przez lata i w pewnym momencie już nawet regularne ścieranie nie pomaga. Nie było jednak tak źle, żebym latem z odkrytymi stopami nie chodziła. Bez przesady. Po prostu jest dyskomfort i tyle. Co by się go pozbyć zakwasiłam odnóża. Jeśli jesteście wrażliwe i nie macie ochoty ich oglądać w stanie rozkładu, to nie zjeżdżajcie ponizej tego zdjęcia. Jeśli jednak chcecie zobaczyć udokumentowane działanie i efekty, to i owszem, zapraszam dalej :)


Obserwują