O tym, że olejek herbaciany dobrze każdej twarzy robi wiadomo.
Podchodziłam do zakupu i podchodziłam, ale nigdy nic z tego nie wyszło.
W moje ręce wpadł za to wyciąg z zielonej herbaty. Niewiele myśląc zaczęłam nim smarować niedoskonałe obszary swojej facjaty.
I okazało się, że to był strzał w dziesiątkę.
Wyciąg ma lekko brązowawy kolor, ale absolutnie nie zostawia śladów na twarzy. Zapach też ma bardzo delikatny, lekko ziołowy, ale prawie niewyczuwalny. Szybko się wchłania, nie pozostawia żadnej lepkiej czy tłustej warstwy na skórze.
Moje cera zareagowała w zasadzie od razu. Już dawno przez tak długi czas nie miałam wzmożonych problemów z cerą. Skończyły się mniejsze i większe wypryski, skóra jest widocznie gładsza.
I nie ma w tym nic dziwnego, gdyż wyciąg z zielonej herbaty jest polecany w pielęgnacji cery tłustej, zanieczyszczonej, trądzikowej.
Świetnie sprawdzi się również przy cerze naczynkowej, ponieważ ją wzmocni :)
Regeneruje, hamuje rozwój stanów zapalnych, tonizuje, łagodzi podrażnienia słoneczne.
Nawilża, normalizuje działanie gruczołów łojowych.
Zielona herbata to częsty składnik suplementów odchudzających czy kremów antycellulitowych.
Ale na cerę też w sam raz :)
/edit: do kupienia w sklepie twoje zdrowe kosmetyki/
/edit: do kupienia w sklepie twoje zdrowe kosmetyki/
