Jak pielęgnuję piersi?

  • 28
Pielęgnacja piersi to dla mnie zdecydowanie jeden z najważniejszych punktów szeroko pojętego dbania o ciało.
Jako że jestem posiadaczką biustu tych większych rozmiarów, jestem uczulona na punkcie jędrności skóry w tym miejscu, gładkości i hm... konsystencji :)
Z biegiem czasu wypracowałam w sobie proste, ale bardzo skuteczne nawyki, dzięki którym moje piersi pozostają w dobrej formie i mam nadzieję, że zbyt wcześnie nie poddadzą się siłom grawitacji, na co są niestety bardzo narażone. Bo wcale nie jest trudno dorobić się wiszącego po pępek biustu w wieku 25 lat...

(źródło zdjęcia klik)

Bazuję na 5 słowach:
- peeling
- zimno
- krem
- masaż
- ćwiczenia.


PEELING.
Przez długi czas byłam wierna domowemu peelingowi z fusów kawy, który z całych sił Wam polecam, bo nie ma lepszego na świecie :).
Ale ze względu na to, iż jest to bardzo brudny interes i sprzątania po zabiegu trochę jest, zamieniłam go na mega ostrą gąbkę do ciała.
Nasz pierwszy raz trwał kilka sekund- wydała mi się tak ostra, że podejrzewałam, iż po masażu będę cała w krwawiących ranach.
Ale później spróbowałam jeszcze raz i od tego momentu bardzo się zaprzyjaźniłyśmy. Wcale nie pozostawia żadnych zadrapań, a skóra jest wciąż idealnie gładka i fantastycznie miła w dotyku.
Takie ostre oczyszczenie skóry ma oczywiście standardowe zadanie- pozbywamy się martwego naskórka, wygładzamy się i poprawiamy krążenie. Wszelkie kosmetyczne specyfiki współpracują wtedy z nami lepiej, a wszystkie aktywne czynniki szybciej spełniają swoje zadania, przez co ich używanie jest skuteczniejsze i po prostu opłacalne.


ZIMNO.
Niezależnie od tego, czy danego wieczora wykonałam peeling czy też nie, na sam koniec prysznicu, polewam piersi (jak i całe ciało) naprawdę lodowatą wodą. Po prostu przekręcam kurek na full na zimną wodę i heja. Polecam zaczynać od polewania twarzy- zamkniemy wszystkie pory, a do tego woda, swobodnie oblewając nasze ciało, ochłodzi nas nieco łagodniej, nie będzie tego paskudnego szoku, który czasem zapiera dech w piersiach. :)
Żadna to tajemnica, że zimna woda jest zbawienna dla skóry- utrzymuje jej jędrność.
A piersi ciepłej wody wręcz nie lubią.
Ja w taki lodowaty sposób kończę prysznic codziennie- od głów do stóp :)

KREM.
Skóra na dekolcie i piersiach jest bardzo delikatna, potrzebuje dobrego nawilżenia. Łatwo może się przesuszyć i wiotczeje. Dlatego krem do biustu jest jak dla mnie obowiązkowy. Moje piersi urosły szybko, więc mam sporo rozstępów, a  skóra jest cieńsza. Moim ulubionym kosmetykiem jest różowe serum Eveline, znane chyba wszystkim. Próbowałam innych specyfików, ale nic nie daje takich efektów, jak ten. Skóra jest nieustannie napojona, mięciutka, gładka i napięta.
W moim przypadku poprawia również strukturę piersi- są bardziej zwarte, mięsiste, twardsze, jak to mówię "więcej cycka w cycku" :D Są jednak za ciężkie, żeby tylko krem mógł je unieść na kształt silikonów, jak to obiecuje producent.
W ogóle trudno, żeby krem powiększał piersi. Myślę, że to raczej złudzenie wywołane tym, że piersi są mocno ujędrnione i właśnie bardziej zwarte, przez co wydają się bardziej krągłe i uniesione.
Mimo wszystko bardzo polecam to serum, recenzja pojawi się niedługo (swoja drogą nie wiem, czemu jeszcze jej nie napisałam)



MASAŻ.
Skoro już korzystamy z kremu, nie ma możliwości, żeby pominąć ten punkt. Masaż utrzymuje piersi w odpowiedniej kondycji, wzmacnia je no i chcąc nie chcąc wykonujemy samobadanie piersi, a to przecież cholernie ważne.
Masaż w zasadzie łączy się z punktem poprzednim- smarując się kremem masujemy piersi. Nie jest to oczywiście nic skomplikowanego- okrężne ruchy wokół całej piersi. Trzeba też pamiętać o przestrzeni pomiędzy piersiami i po bokach.
Ważne jest również delikatne podciąganie piersi do góry, aby wzmocnić mięśnie, które się tam znajdują. Cały masaż oczywiście wykonujemy bardzo delikatnie, co by się nie nabawić rozciągniętej skóry.
[EDIT:] Lia zwróciła mi uwagę na małą niejasność, która się tu wkradła ;)
masaż nie równa się samobadanie. Badanie powinno być częścią masażu, z tym że też należy pamiętać iż wykonywane codziennie nie będzie miało efektów, gdyż ciężej Nam będzie wyczuć ewentualne zmiany i guzki (nie daj Boże!). Jeśli bierzecie tabletki antykoncepcyjne, takie badanie dobrze wykonywać po każdym cyklu.

ĆWICZENIA.
Ostatnią rzeczą, jaką robię są ćwiczenia. Wzmacniają mięśnie, które przytrzymują nasze piersi. Jeśli zaniedbamy tę kwestię mięśnie osłabną i po prostu nie będzie miało  co biust utrzymywać  w górze.
Jako że u mnie jest co trzymać w ryzach, staram się co najmniej 3 razy w tygodniu zrobić 3,4 serie pompek przy ścianie. Daje to naprawdę szybkie efekty, a systematycznie wykonywane widocznie poprawiają kształt biustu.
Dodatkowo, w wolnym czasie, podczas oglądania tv, bezczynnego leżenia w łóżku, warto po prostu napinać te mięśnie, pobawić się w tak zwany "kierunkowskaz" ;)
Ponadto wystarczy na przykład złożyć razem dłonie wewnętrznymi stronami, tak jak do modlitwy, utrzymując przedramiona w linii prostej i po prostu uciskać- nic trudnego, a dużo pożytku.

To chyba wszystko. 5 prostych zasad- w moim przypadku dają świetne efekty :)
No i dobrze dobrany biustonosz. Ja wciąż szukam tego idealnego, a ciężko jest bardzo :/

Ostatnio znalazłam bardzo ciekawy wpis na temat maseczek na biust i dekolt, na pewno niedługo wypróbuję, Wam też polecam KLIK :)


A jak w Waszym przypadku wygląda ta część pielęgnacji? macie jakieś swoje sprawdzone sposoby? Podzielcie się, chętnie poczytam i wypróbuję coś nowego :)

Obserwują