No niestety, nazbierało mi się tych mazideł do rzęs do zrecenzowania. Jeszcze dwa w kolejce. Nie wiem w ogóle jakim cudem tyle ich mam, bo ogólnie jestem przeciwniczką nadmiernej ilości (czyt. więcej niż 2) akurat tego typu kosmetyków (podobnie jak podkładów). No sorry, ale NA CHOLERĘ?! Przecież się zeschnie na wiór zanim się zużyje. No nie, dla mnie to marnotrawstwo, wybaczcie :p
Mój urodzaj wynika głównie chyba z tego, że jestem ambasadorką Wibo i co miesiąc w paczce znajduję tusz :D
Ale ok. Wibo/Lovely ma tuszowe gwiazdy i totalne przeciętniaki. Do gwiazd zaliczam zielonka Growing... i Rzęsy jak ta lala, czyli Doll Lashes.
Dzisiejszy wesołoniebieski nie jest maskarą złą. Po prostu daje bardzo delikatny, dzienny efekt. Nic nadzwyczajnego.
