Do września tego roku nigdy (przenigdy) nie miałam wyprostowanych włosów. Absolutnie ani razu. Pokręcone owszem, na maxa proste nie. Ani życie mi w tym względzie nie sprzyjało, ani sama żadnej inicjatywy nie wykazywałam. Mimo że ciekawa byłam, jakbym w takim wydaniu wypadła. W tym momencie to i tak niepełna wersja tego, co mogło kiedyś być, bo przecież pół roku temu mocno ścięłam i postopniowałam włosy. Niemniej jak zaczynać tę bajkę, to z grubej rury. Dzięki uprzejmości marki Braun dane mi jest używać prostownicy Satin Hair 7, która jest milion razy mądrzejsza ode mnie w kwestii działania gorącem na włosy.
