Ćwiekowe detale mnie mocno przyciągają.
We wszystkim.
Jako że jestem spłukana i póki co nie szykuję żadnych zakupów postanowiłam odświeżyć to, co już mam.
Nie chciało mi się zamawiać ćwieków na allegro i czekać aż dojdą, więc szybko wybrałam się do lumpa po pasek. No i miałam szczęście.
Znalazłam paseczek ze złotymi, dużymi ćwiekami i z mniejszymi brudno-srebrnymi.
Od razu przystąpiłam do dzieła i ozdobiłam czarną koszulę, ulubioną dżinsową kurtałkę i kremową sweterko- bluzkę.
Zabieg jest bardzo prosty- ja potrzebowałam mocnych nożyczek/kombinerek do tego, żeby najpierw wyciągnąć ćwieki z pasków. Jeśli macie świeżutkie- "kupne"- ten etpa pracy Wam odpada, wystarczy je tylko umocować, tam gdzie tylko się akurat zachce :D
Mały gadżet, a dużo zmienił :)
Miłej soboty Babeczki ;)








