Ulubieńcy ostatnich miesięcy. Rozruch!

  • 25
Niemal rok temu porzuciłam blogowanie. Ale dzisiaj część z Was znowu czyta moje słowa. Skończył się kolejny semestr na uczelni, mam trochę więcej czasu i pomyślałam, że może by tak podejść do sprawy jeszcze raz? Na początek, co by się rozruszać i sprawdzić, czy już, po tej przerwie, może jednak jeszcze się da, lekki post z kosmetykami, których przez ostatnie 10 miesięcy używałam namiętnie.




Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie, dobrze wiecie, gdzie niemal każdego dnia kieruję swoje kroki. Przez ostatnie 5 miesięcy pokochałam masę kosmetyków Kiko (dziś będzie o nich jeszcze raz, niżej), a wykręcane szminki z kolekcji limitowanej Generation Next to najlepsze klasyczne, kremowe szminki, jakie mam. Fantastyczna konsystencja, pigmentacja, trwałość i komfort noszenia sprawiają, że noszę je niemal dzień w dzień i szykuje się dokupienie zapasów. Jeśli macie dostęp do Kiko (trzy sklepy w Warszawie, Poznań i Wrocław oczywiście), to bardzo polecam je zmacać i wypróbować, zwłaszcza, że są teraz na letniej wyprzedaży i kosztują tylko 23 złote z groszami. 


Z podkładem MAC'a miałam masę przebojów, jednego dnia nienawidziłam, drugiego lubiłam. Ostatecznie - pokochałam i nie umiem na twarz nałożyć niczego innego. Chciałam ostatnio wrócić do minerałów, ale nie umiem. To nie to samo, to nie ten efekt. A efekt, o którym mowa to: przyjemne krycie, cudowna konsystencja, dopasowujący się odcień i super trwałość. Im dłużej w ciągu dnia mam go na twarzy, tym lepiej wygląda (do pewnego momentu, wiadomo). Co bym nie wymyślała i tak żaden podkład nie wyglądał u mnie lepiej. Nałożony makeup blenderem z Kiko (czyli czymś w stylu Beautyblendera) wygląda lekko, świetliście, wiecie, robi glow, wmasowany paluchami jest matowy. Do wyboru do koloru.

Kultowy duet The Balm pojawił się u mnie bardzo późno. Zdecydowanie za późno. Mimo że mam mieszaną cerę i strefa T po kilku godzinach zaczyna się trochę przetłuszczać (aczkolwiek w tej kwestii jest ostatnio o wiele, wiele lepiej), nie potrafię sobie odmówić pacnięcia tym złotkiem szczytu kości policzkowych. Jako cień też się genialnie sprawdza.
Bahama Mama w pierwszym momencie nieco mnie zawiodła, ale im bardziej się jej uczę, tym bardziej rozumiem, o co tyle szumu. Ten do konturowania, Kiko do dodania słońca i na lato jestem gotowa.



Za eyelinerowymi kreskami nie przepadałam.Ale kupiłam pisak L'Oreala, potem pisak Kiko i ostatecznie przeszłam na wyższy, albo kurczę no, normalny level. Pewnie napiszę Wam posta o tym, co warto w Kiko kupić, a co mniej, ale eyelinery zdecydowanie należą do tej pierwszej grupy. Są przepięknie czarne i bardzo trwałe. Ten mój ulubiony to Precision Eyeliner, czyli filcowa końcówka zamiast pędzelka i klasyczny kałamarz. A same kreski pokochałam do tego stopnia, że, jak widać na powyższych zdjęciach, ostatnio często stosuję w kolorze. Uwielbiam zwłaszcza niebieskości - pisak z limitki Bad Girl ma przepiękny kolor, świetnej jakości tusz i bardzo wygodnie się go używa. Metaliczna syrenka z nowej kolekcji Miami Beach Babe skradła serce absolutnie wszystkich, we Wrocławiu jest od dawna wyprzedana. Kolor przechodzi z zieleni, przez turkus po granat, w zależności od padającego światła. Na Instagramie wrzuciłam filmik, na którym najlepiej widać, jak się mieni. Z tej kolekcji warty uwagi jest też przepiękny kobalt. 



Tusz, który zdetronizuje fioletowy Volume Milion Lashes L'Oreal? Wciąż się waham, który lubię bardziej, ale jestem coraz bliżej stwierdzenia, że Lash Sensational Maybelline jest jeszcze lepszy. Przede wszystkim dlatego, że na moich rzęsach daje mocniejszy efekt, L'Oreal wypada po prostu typowo dziennie i delikatnie. Maybelline bardziej pogrubia i przyczernia rzęsy, zdaje się, że jest też trwalszy. 
Dwa pigmenty Inglot, jeden złoto-brązowy, drugi żuczek. Jeden na co dzień, drugi bardziej paradny. Oba wspaniałe. Najszybszy sposób na szybki, ale efektowny makijaż. Świetnie się trzymają, nie rolują się nawet bez bazy. Zdecydowanie chodzi mi po głowie jeszcze któryś podbity fioletem i któraś z nowych dyskotekowych błyskotek.


Na koniec odrobina pielęgnacji i zapowiedź większych zachwytów nad kremami Organique. Mało jest kosmetyków, które mają styczność z moją twarzą, a nie wyszły z podwrocławskiej fabryki. Krem pod oczy z linii Eternal Gold to mój absolutny faworyt, mimo treściwej konsystencji szybko się wchłania, fajnie zmiękcza, ale jednocześnie napina skórę. Genialny pod makijaż. Jako baza, ale już na całą twarz, świetnie sprawdza się Anti Acne. Zarówno Annabelle Minerals, jak i Studio Fix z MAC'a cudnie się do niego przyczepiają, sam krem błyskawicznie wnika w skórę, matowi, ale przede wszystkim po prostu jest skuteczny. Utrzymuje moją skórę w miarę spokojną, rzadko mam problem z większymi niespodziankami, cera się ładnie normalizuje, mniej przetłuszcza. Póki co nie zanosi się, żebym wymieniła organikową pielęgnację na coś innego. Jeśli los pozwoli będzie o tym więcej :)

To by było na tyle. Szczegółowe informacje o kosmetykach wciąż dostępne po najechaniu kursorem na zdjęcia.
Jeśli macie jakieś pytania - piszcie śmiało! Przypominam, że jestem na Facebooku i Instagramie, może się to jakoś rozkręci ;)

25 komentarzy:

  1. Fajnie, że wróciłaś! Ja też założyłam bloga i później go porzuciłam, a teraz też wróciłam. Ciekawi ulubieńcy, jak skończy mi się tusz to bliżej się przyglądnę temu co polecasz

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba wrócę po czwóreczkę :). Kredka mi tyłka nie urwała, ale jest całkiem niezła.
    Za duetem z The Balm nie przepadam - wolę bronzer z Kobo i rozświetlacz z My Secret. Mary Lou i ten bombkowy brokat włażący w pory jest dla mnie nie do przyjęcia.
    Muszę wybrać się do Maca na macanko. Na lato wróciłam do minerałów, używam Pixie. Tylko moja cera dostała jakiegoś szału i świeci się jak porąbana - żaden podkład nie wygląda na niej dobrze.
    Piękny ten syrenkowy eyeliner :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczak, na początek mogłam walnąć jakiegoś hejta z anonima, znowu nie pomyślałam :D

      Usuń
    2. Bombkowy brokat w Mary-Lou?! Gdzie?! :D
      Do Kobo w ogóle nie mam dostępu, Natury we Wrocławiu są w dziwnych miejscach, nigdzie nie po drodze, więc chyba nie będzie mi dane nigdy spróbować :D


      Jesteś złym człowiekiem!

      Usuń
    3. Natury są w bardzo dobrych miejscach :D. Kiko jest w bardzo złym :D.

      A dziękuję bardzo :D.

      Usuń
  3. kusi ten rozświetlacz i bronzer z the Balm :) a ten metaliczny eyeliner przepiękny!

    OdpowiedzUsuń
  4. te szminki sa cudowne - jak Ci sie udało tak wiernie oddać ich kolor? super foty!

    OdpowiedzUsuń
  5. zdziwiłam się jak zobaczyłam, przez kogo dodany ten post :P
    cudowna syrenka, zakochałam się !

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja dzisiaj tez o pomadce Kikowej bede pisac za chwil kilka :D hehe
    dobrze ze jestes :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale piękne odcieni tych pomadek z Kiko i eyelinerów! Ja nie mogę! ;) Bardzo lubię ten tusz z MNY ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. wreszcie :)) Miło przczytać znów, a Miami Beach Babe wywołał u mnie opad szczęki :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się, że wróciłaś :) Brakowało mi Twoich postów.
    Ja ostatnio ciągle zaglądam do Kiko, ale chyba nie jestem gotowa na te kosmetyki. To chyba jeszcze nie mój poziom, ale kurcze kiedy jak nie teraz?

    OdpowiedzUsuń
  10. Hah! Wiedziałam, że spękasz i wrócisz! :* Kupiłam ostatnio przecudowny, słoiczkowy cień z KIKO (Cream Crush Eyeshadow). Przypadł mi do gustu DO TEGO STOPNIA, że aktualnie mam fazę na WSZYSTKO co kikowe. Linery będą moje :]

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie piękne, piękne kolory!

    OdpowiedzUsuń
  12. Witamy ponownie :) też bardzo lubię pielęgnację Organique:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super sprawa! Dobrze do tego pasuje też zestaw kosmetyków do wygrania w konkursie - http://bit.ly/diamentowekosmetyki

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaczęłam śledzić Twojego bloga chyba pod koniec Twojej aktywności i od czasu do czasu zerkałam gdy była cisza. Miałam nosa aby nie usuwać z obserwowanych!:D

    Syrenka wymiata! Cudo!

    OdpowiedzUsuń
  15. ale fajnie, ze znów jesteś :) zainteresowal mnie ten kremAnto Acne Organique, chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. wiedziałam, że wcześniej czy później wrócisz ;) :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo cieszę się, że wróciłaś do blogowania:) Kolorowe eyelinery Kiko wyglądają rewelacyjnie, nie dziwię się, że je polubiłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  18. ale śliczne są te śminki! chyba muszę się po nie wybrać

    OdpowiedzUsuń

Komentarze reklamowe, obraźliwe, nie zawierające konstruktywnej krytyki
będą usuwane.

Dzięki za komentarz!

Obserwują