W trzecim WiboBoxie znalazłam 4 małe, kolorowe tubki. Myślałam, że to zwykłe torebkowe błyszczyki, w takiej słodziakowej wersji na lato. Okazało się, że i owszem, błyszczy, a raczej lśni to przepięknie tworząc na ustach niemal taflę, ale nazywa się to odżywczym balsamem do ust. Nadaje subtelny kolor i mega blask. No kurczę, wszystko się zgadza! Kręciłam się koło nich trochę zanim odważyłam się użyć i muszę powiedzieć, że coraz bardziej przekonuję się do tego typu mazideł od Wibo/Lovely. Przesławne, genialne Eliksiry, błyszczyki Lip Sensation z kwasem hialuronowym, a teraz to.
Lakierowa otchłań pierwszego Wibo-Boxa!
15 buteleczek lakieru do paznokci w jednej przesyłce? No, fajna opcja! :D Jak część z Was na pewno wie, załapałam się do drugiej edycji akcji organizowanej przez markę Wibo i zostałam ambasadorką. Wczoraj dotarł do mnie pierwszy Wibo- Box, po brzegi wypełniony mazidłami.
![]() |
| Całość, czyli wszystkie kosmetyki i folder Hotelu Rezydent w Sopocie, który jest partnerem marki |
![]() |
| 15 lakierów do paznokci: 5 z kolekcji Gloss Like Gel, 5 z Classic Nail Polish, 5 z kolekcji blogerskiej |
![]() |
| 3 błyszczyki Lip Sensation z kwasem hialuronowym |
![]() |
| 2x tusz do rzęs |
![]() |
| i jeszcze raz wszystko :) |
Kilka rzeczy już wpadło mi w oko, co nieco się tez dubluje, więc pewnie kawałeczek tego wszystkiego wyląduje u którejś z Was w drodze małego rozdania :)
Z paczki jstem bardzo zadowolona, dużo nowości na tę gorącą wiosnę, zwłaszcza jeśli chodzi o paznokcie, a tusze do rzęs uwielbiam. Sam pomysł marki na tego typu współpracę z blogerkami również uważam za naprawdę fajny sposób i cieszę się, ze mogę w tym uczestniczyć :)
Córka strażaka? Nie! To Ferrari! | błyszczyk Kobo
Dzisiaj chyba klasyczna pokazówka. Jak wiecie preferuję mocne kolory na ustach i absolutnie nie mam żadnego problemu, żeby z krwiście czerwonymi ustami wyjść w zwykły szary poniedziałek na uczelnię, ale trafił mi się cholernik taki, do którego nie mogę się przekonać. Nie miałam jeszcze kosmetyku, który tak przyciągłaby wzork do ust. Wszystko dlatego, że nie dość, że czerwone to, to jeszcze bardzo błyszczące. I gdzie tu oczy podziać?
Błyszczyk Kobo Professional z lini pearl 'n' mineral dostałam od Natalii :) Odcień 117 Raspberry.
Ma ciekawą konsystencję, która całkiem nieźle trzma go na ustach (testowane w domu). Jest po prostu gęsty i dość tępy, przez co jeśli już go nałożymy, zdaje się mocno przywierać do ust. Nie barwi ich jednak, zostawia nieco śladów, ale ciężko się sciera, hmm... no nie jest taki śliski i 'posuwisty' jak większość błyszczyków :D Jest trochę lepki przy tym, ale da się przeżyć. Pachnie i smakuje słodkawo.
Połysk nadaje mu nie tylko forma płynu, ale i błyszczący pyłek. Nie jest to jednak jebutny brokat, który wali po oczach swą drobinkowatością. Naprawdę gwiezdny pyłek. Jak zresztą widzicie w normalnych warunkach jest w zasadzie niewidoczny. Najlepiej obrazują go powyższe zdjęcia, zrobione kiedyś, dawno temu, kiedy jeszcze na planecie Ziemia świeciło słońce...
Dzięki bardzo przyzwoitej trwałości i pięknemu efektowi (lśni naprawde pięknie) jest to kosmetyk zdecydowanie godny zainteresowania. Mam nadzieję, że jak już zrobi się cieplej to się do niego przekonam :)
Jak Wam się podoba? kto się odważy? :)
Też mam Rimmel Apocalips. A co!
Apocaliptic, czyli przepiękny kolor i sweet focia z dzisiejszej jego sesyji. Póki co jestem zachwycona, zwłaszcza aplikacją.
Za jakiś czas recenzja, a ja się biorę za kolejny post o IPL Lumea Philipsa.
Powiedzcie mi moje Drogie, czy bardzo byście były zniesmaczone, gdybym pokazała Wam efekty na pachach? :D
Bo tam to najlepiej widać, z tego względu że jedną strzelam tym światłem, a drugim nie, a chciałabym Wam jakieś efekty pokazać, bo są, ale zdaję sobie sprawę, że oglądanie czyichś pach to niekoniecznie jest fajne :) (zwłaszcza, że wiecie, no trochę tam włosów będzie, nie? :P )
Sławny Wibo Eliksir
Kiedy zaczęła się eliksirowa fala w blogosferze, jakoś mnie nie porwało. Owszem, kolor numer 8, czyli totalnie żarówiasta w opakowaniu czerwień, od razu zwrócił moją uwagę, ale fakt, ze nie jest to klasyczna, kremowa, kryjąca szminka, a coś na kształt błyszczyka w szmince, skutecznie mnie od zakupu odciągał.
Mimo niskiej ceny, mimo każdorazowego oglądania podczas wizyty w drogerii.
Do czasu jednak. Przyszła promocja i do klasycznych, nie kolorówkowych zakupów któregoś dnia dorzuciłam właśnie Elikis.
I absolutnie nie żałuję. Ma piękny kolor! Fakt, krycie leciutkie, słabą pigmentację, ale konsystencja sprawia, że możemy dowolnie dozować ilość kosmetyku, intensyfikując odcień na ustach.
Ja nakładam go zazwyczaj dużo, bo lubię kiedy kolor jest widoczny oczywiście ;)
Efekt? Baaaardzo "słodkie", cukierkowe i całuśne usteczka! Piękny połysk, przejrzysty kolor i nawilżenie. Fantastyczna rzecz!
Myślę wciąż nad innymi odcieniami, ale fiolet nie bardzo mi się podoba, a nie widzę sensu nakładania róży w takiej formie u siebie. Gdyby było więcej takich kolorów czerwieniopodobnych na bank bym się skusiła...
Macie swoje Eliksiry, czy Was ta forma nie skusiła? :)
P.S.
Jutro idę na nagranie wywiadu do radia! Trzymajcie kciuki, żeby było ok,bo strasznie się stresuję ;)
Błyszczyk bez szału, sexu i pulpu- YR Sexy Pulp
Tak. Kolejny błyszczyk, Ale o ile ciastkowy, waniliowy super trwały i smaczny błyszczyk absolutnie skradł moje serce, to ten jest tak nijaki, że strach.
W opakowaniu ma piękny kolor, ładnie się nazywa, jakby nie patrzeć, do tego ma powiększać usta.
Hmmm...
YVES ROCHER SEXY PULP błyszczyk
Kolor w opakowaniu śliczny. Oczywiście nie liczyłam na to, że na ustach będzie tak kryjący i nasycony, ale spodziewałam się większego zabarwienia ust.
Aplikator to taki patyczek obleczony w gąbeczkę, całkiem spoko.
Ale błyszczyk się lepi, w ogóle nie powiększa ust, żadnego mrowienia ani nic.
Połysk mocno średni, to samo z trwałością.
No szału nie ma.
W ogóle nie polecam :(
Błyszczyk. Supertrwały i przepyszny!
Sto razy już chyba w komentarzach wypisywałam, że eeeeeee ja to błyszczyków nie lubię. Że szminki to są najlepsze na świecie.
Chcąc nie chcąc jednak jakieś tam błyszczyki, różnymi drogami, do mnie trafiły. Powoli zbiera się ich coraz więcej, a ja coraz więcej ich używam.
A najlepsze w tym wszystkim jest to, że błyszczyk, o którym dzisiaj będzie, jest niesamowity. I chcę jakieś inne kolory!
PHILOSOPHY CANDY HEARTS ASK ME VANILLA BIRTHDAY CAKE FLAVORED LIP SHINE
Błyszczyk nie posiada aplikatora żadnego, ani pędzelka ani gąbeczki, bo to taki zwykły wyciskacz.
Ale za to jak pachnie! Ale za to jak smakuje! Jest taki słodki jak najprawdziwsze ciasto rzeczywiście!
I co jest w nim najlepsze- jest niemal niezniszczalny!
No bo jak tak człowiek liźnie tej słodyczy, to już nie może się przestać oblizywać. Producent wyszedł więc temu naprzeciw i sprawił, że ten błyszczyk jest niezlizywalny :D
Można jeździć jęzorem po warach, a one nie dość, że cały czas się błyszczą, to jeszcze cały czas są słodziutkie! Jakby posmarować usta warstwą miodu.
Nie wiem, co ten błyszczyk w sobie ma, ale tworzy na ustach taką powłoczkę, która wżera się w wargi i nie puszcza! Są na maxa wygładzone.
Błyszczyk zawiera w sobie drobny brokacik. Widać go, nie ma co ukrywać, iskierki błyskają na prawo i na lewo, ale nie jest to wielki brokacior, który czujemy na ustach. No i do tego mamy piękną taflę. Ona wprawdzie zaczyna znikać pod wpływem zlizywania, ale wciąż na ustach mamy piękny połysk.
No lubię go, nie będę ściemniać. Mimo że się lepi. No ale ciężko się nie lepić mając w sobie tyle cukru :D
Poza tym... za taką trwałość no to wiecie...
Znacie te błyszczyki, da się to kupić u nas stacjonarnie? Bo ja chcę jakiś inny smak jeszcze!
Pielęgnacyjny błyszczyk Smart Girl Get More
Jak wiecie jestem zwolenniczką nie tylko samych szminek, jak i mocnych kolorów na ustach.Wychodzę z założenia, że jak już malować usta, to tak, żeby było to widać ;)
Dlatego są to głównie mocne czerwienie i bardzo intensywne róże. Jeśli chcę, aby usta pozostały neutralne, po prostu nic na nie nie nakładam, albo muskam tylko ochronną pomadką.
Sama błyszczków nigdy nie kupowałam, bo nie jestem fanką do efektu. Obecnie posiadam dwa (haha)- baaardzo mocno brokatowy Isadora i jego całkowite przeciwieństwo, które chcę Wam dzisiaj pokazać, czyli błyszczyk Smart Girls Get More.
SMART GIRLS GET MORE SMART LIPS GLOSS & CARE
Kiedy zobaczyłam kolor, troszkę się przeraziłam, bo gdzie mi do takich jasnych mlecznych kolorów! Ale okazało się, że błyszczyk daje na ustach bardzo, ale to bardzo delikatny efekt.
W zasadzie jest niewidoczny.
Nadaje delikatny połysk. Bardziej satynowy niż wodny efekt tafli. Wygładza usta, nie skleja ich i jest bardzo smaczny, cukierkowy ;)
Aplikator- coś jakby gąbeczka, ale taka puszkowa.
Jest to błyszczyk, który ma również mieć funkcje pielęgnacyjne i biorąc pod uwagę, iż jest bezbarwny na ustach i nie daje klasycznego "błyszczykowego" efektu z powodzeniem można go używać jako ochronnej pomadki.
Bardzo dobrze nawilża usta.
No i do tego cena- tylko 4,99 zł :)
Błyszczyk noszę zarówno w torebce, bo znudził mi się już budyniowy smak pomadki Under Twenty, jak i nakładam na noc, po porządnym peelingu :)
OGÓLNE OCENA: 4/5
Wybitnie brokatowy błyszczyk IsaDora
"Express star gloss" ma dawać wielobarwny wysoki połysk, ma być trwały i bez zapachu.
![]() |
| iście galaktyczny! wpisuje się w bieżące trendy, czyż nie? :D |
Wielobarwne, spore drobinki zanurzone są w wiśniowym glucie (kolor zresztą nosi nazwę Reflecting Cherry nr 64).
Błyszczyk rzeczywiście nie pachnie, co w sumie jest jego wadą, bo jednak mimo wszystko czasem zalatuje takim czymś chemicznym...
Daje efekt tafli na ustach, ale te drobinki są nie do wytrzymania!
Są na tyle duże i ostre, że bardzo czuć je na wargach.
Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to błyszczyk peelingujący :D
Trzeba jednak przyznać, że jest bardzo trwały.
Tak się jakoś złożyło, że to jeden z moich pierwszych błyszczyków.
Gdyby nie obecność tych drobinek, myślę, że bym go używała. A tak...
Nadaje się chyba tylko na jakąś imprezę...
Żałuję też, ze kolor nie jest bardziej intensywny.
Aplikator ma pędzelkowy, całkiem wygodny w użyciu, choć jak dla mnie mógłby być nieco bardziej miękki.
Poj.: 4,5 ml
Cena: na kwc znalazłam 47 zł, ale za 8ml... nie wiem, u mnie na opakowaniu jest 4,5 ml, a na miniaturę nie wygląda.
OGÓLNA OCENA: 3/5
Muszę sobie w końcu sprawić błyszczyk Essence.
Jakiej marki błyszczyki polecacie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































