Rimmel Scandaleyes. Obyło się bez awantury.

  • 26
Tusz na moich rzęsach ostatnio ciężko dojrzeć. Zalotka, czerń na górną linię wodną i oko gotowe. I wynika to tylko z lenistwa, bo potem mi się tego zmywać nie chce. No zdarza się, co zrobić. Niemniej od czasu do czasu czymś tam się zmaluję i do powiedzenia wciąż w tej kwestii coś mam. A że i dawno nic w tym względzie nie było na blogu, przedstawiam Scandaleyes od Rimmela.


Be Bold! Odważ się na czerwień z Rimmelem.

  • 17
Zwłaszcza, jeśli nie jest 100% czysta, a bardziej koralowa i stonowana. Rimmel 120 Be Bold z serii Colour Show Off Lipstick to już przedostatnia szminka  z mojej paletki. Jak to Rimmel - całkiem przyjemna w użytkowaniu :)

www.onlinecosmeticshop.com

Fuksjowa apokalipsa. Rimmel Apocalips.

  • 60
O tym, że muszę mieć choć jeden z błyszczyków, czy tam szminek w płynie, czy co to jest, z serii Apocalips wiedziałam jak tylko zobaczyłam pierwsze zagraniczne zdjęcia. 
Kolory, krycie i konsystencja wzięły mnie całą od razu.  
Potem pojawiły się u nas. Kręciłam się koło nich jakiś czas, bo nie mogłam się zdecydować na kolor. 

Ostatecznie mój wybór padł na numerek 303 Apocalyptic, czyli mocną, piękną fuksję. 

Lakier, jak to nazywa sam Rimmel, zapakowany jest w zgrabne błyszczykowe opakowanie z fajnym odsaczaczem nadmiaru kosmetyku. Do tego przegenialny aplikator! 
Idealna miękkość i maksymalna precyzja. Kosmetyku na gąbeczce jest w sam raz. Żeby pokryć caluśkie usta jednolita warstwą koloru, wystarczy to, co raz wyciągniemy ze środka. 

Krycie jest na tyle mocne, że nie wymaga poprawek, nawet jeśli tak, jak ja, nadrabiacie sobie trochę kształt ust wyjeżdżając poza ich naturalny kontur. Nie musicie się obawiać o żadne prześwity. Lakier też nie smuży, rozprowadza się miękko i równomiernie. 

U mnie nie podkreśla żadnych suchych skórek, ani też sam ust nie wysusza
Zaraz po nałożeniu przez jakiś czas możemy cieszyć się pięknym połyskiem, który jednak tracimy, wraz z cienką warstwą szminki, przy styku ust z czymkolwiek. Kolor jednak pozostaje równie intensywny, jak na początku. Wiadomo, w takim stanie kosmetyk na ustach nie przeżyje porządnej kanapki, ale mimo wszystko i tak się fajnie trzyma. 

Schodzi bardzo równomiernie i nie blaknie. Zapach deliktniuśki, absolutnie nie dający się odczuć.

Osobiście jestem swoim apokalipsem absolutnie zachwycona! Cudowny, mocny kolor, fantastyczna aplikacja i przyjemność noszenia sprawiają, że na pewno sięgnę jeszcze po drugi z odcieni, który wpadł  mi w oko, czyli nieoczywisty w swym zabarwieniu Stellar.


Ach, jeszcze jedna rzecz. Sprawa jest dziwna, ale już dobrze udokumentowana. Jeśli chodzi o rimmelowe apocalipsy, to jeśli macie ochotę na te nudziakowe kolory, radzę się dobrze zastanowić, bo opinie na blogach głoszą, że to całkowite przeciwieństwo tych mocnych kolorów pod kątem właściwości jest! Brzydko się nakłądają i nieładnie wyglądają. 
Jeśli lubicie fuksje i czerwienie, które mają dać Wam 100% koloru- Rimmel Apocalips jest opcją godną wypróbowania.



Też mam Rimmel Apocalips. A co!

  • 71

Apocaliptic, czyli przepiękny kolor i sweet focia z dzisiejszej jego sesyji. Póki co jestem zachwycona, zwłaszcza aplikacją.

Za jakiś czas recenzja, a ja się biorę za kolejny post o IPL Lumea Philipsa.
Powiedzcie mi moje Drogie, czy bardzo byście były zniesmaczone, gdybym pokazała Wam efekty na pachach? :D
Bo tam to najlepiej widać, z tego względu że jedną strzelam tym światłem, a drugim nie, a chciałabym Wam jakieś efekty pokazać, bo są, ale zdaję sobie sprawę, że oglądanie czyichś pach to niekoniecznie jest fajne  :) (zwłaszcza, że wiecie, no trochę tam włosów będzie, nie? :P )

Różowa szminkowa ulubienica od Rimmel

  • 53
Szminkę dostałam od Mai z bloga Kosmetyczny Kuferek Burn. Użyłam jej już na drugi dzień i się zakochałam. Nie tylko ja zresztą, bo kolor zbiera więcej komplementów, niż wszystkie moje czerwienie razem wzięte. Podobno bardzo mi pasuje :D


Szminka ma typowe dla rimmelowych mazideł właściwości. Jest kremowa, ładnie się rozprowadza na ustach i dobrze kryje.
Jest trwała, jedzenia buły może nie przetrwa, ale puszka z napojem nie robi jej żadnej krzywdy i przed długie godziny nie wymaga poprawek. Po całym dniu noszenia odczuwalne jest lekkie przesuszenie ust.



No i oczywiście naustnie. Dopiero teraz widzę, jak krzywo się pomalowałam, pardon :*




Lubicie takie kolory? Bo ja baaaaardzo, jak macie niepotrzebne, to na priv mogę wysłać adres ;p

Rimmel 619 Pulsating- róż to czy fiolet?

  • 8
I znowu lakier :D
Tym razem pierwszy z parki nowych Rimmelów, które pokazywałam przy okazji kolekcji lakierowej.
619 Pulsating to intensywny kolor, mieniący się na wszystkie możliwe odcienie pomiędzy różem a metalicznym fioletem.

Kwestie techniczne: cudny, sprężysty, szeroki pędzelek <love>,
w 60 sekund to on na bank nie wysycha, ale jeśli malujecie cienkimi warstwami to pierwsza wyschnie Wam bardzo szybko. Do takiego krycia jak na zdjęciach potrzebowałam dwóch warstw.
Lakier nie jest ani gęsty ani za rzadki, w sam raz, zawiera w sobie trochę szajmera jakiegoś, który nadaje mu tego metalicznego poblasku, więc patrząc pod słońce można dostrzec lekkie smugi, ale w żaden inny sposób nie jest to widoczne. Trwałość- ten kolor jeszcze nie wiem, jak się sprawdzi, ale sky high z tej serii trzymał się super, co więcej, u koleżanki przetrzymał cały tydzień na objeździe! Z codziennym pakowaniem się i grzebaniem w torbach!
Jestem więc optymistycznie nastawiona :)
Kolor przybiera różne odcienie w zależności od rodzaju i natężenia światła, czasem fioletowy metalik jest bardzo widoczny, a czasem nie widać go wcale. Dlatego zdjęcia, które zobaczycie, tak bardzo się różnią.
Na wierz nałożyłam 3w1 wysuszacz, nabłyszacz, utwardzacz Eveline.















Wiem, że skórki nie wyglądają tu dobrze, zwłaszcza na środkowym palcu, ale eh no jest sesja...
Jak Wam się podoba?
Sky High też na pewno pokażę, bo jest przepiękny :)

początki lakieromaniactwa- zalążki kolekcji :)

  • 32
Jak na pewno zauważyłyście, ostatnio na blogu bardzo dużo lakierów do paznokci.
Po pierwsze jest to spowodowane względami praktycznymi- taki wpis jest, nie ma co ukrywać, mniej pracochłonny, a ja staram się mniej tu przesiadywać, żeby się wziąć za naukę.
Po drugie, no cóż, nareszcie mam warunki, żeby w ogóle Wam lakiery pokazywać! :D
Muszę powiedzieć, że odkąd mam ładne, długie paznokcie, którym nic nie dolega, mimo nie używania żadnej odżywki, to zmieniałabym ich kolor codziennie :D
Sprawia mi to ostatnio niesamowitą frajdę.
Zmieniają się też nieco moje upodobania natury kolorystycznej- przez długi czas byłam wierna czerwieni, obecnie mam ochotę na wszystkie możliwe odcienie :)

Zebrałam lakiery do kupy- ich liczba nie jest porażająca- 19 :)
















I najnowsze nabytki :)


Postaram się szybko uzupełnić swatche, jeśli chcecie więcej pazurowych postów, to trzymajcie kciuki, za mój portfel i za moje paznokcie :)

Rimmel Wake Me Up a stan cery. Moje spostrzeżenia.

  • 33


Jak wiecie, ten podkład oceniłam bardzo wysoko. I w zasadzie, biorąc pod uwagę jego właściwości makijażowe, zrobiłabym to ponownie.

Niemniej w komentarzach trochę nastraszyłyście mnie zgubnym wpływem tego przyjemniaczka na cerę.
Owszem, akurat pod koniec testów coś mnie obsypało, ale, nie wiem w sumie czemu, nie połączyłam tego faktu ze stosowaniem podkładu.
Po Waszych ostrzeżeniach postanowiłam jednak zwrócić na to uwagę.
No i tak sobie go trochę używałam, trochę nie, różne przerwy robiłam...

No i cóż mogę rzec...
Owszem, długotrwałe stosowanie tego podkładu również u mnie kończy się pogorszeniem stanu cery. Właśnie zmieniłam go na match perfection, bo WMU przebudził bestie śpiące w miejscach, które od dawna wolne były od nieprzyjemności, czyli policzki i czoło.

Także jeśli macie problematyczną cerę, to polecam uważać...
Ja pozbywać się go na pewno nie będę, bo jednorazowe użycia nie robią mi krzywdy. Dopiero niemal codzienny makijaż w czasie trwającym powyżej 2 tygodni wywołuje brzydką reakcję.
Bardzo ubolewam nad tym faktem, bo jest naprawdę cudny.


A jak u Was wygląda przygoda  z tym podkładem?


[edit] najśmieszniejsze jest to, że podkład ton ciemniejszy (300 sand) już takiego bałaganu na cerze nie robi...

mocny kolor: cień w musie Rimmel

  • 22
Hej Dziewczyny :)

Dzisiaj mała prezentacja cienia, który trafił do mnie, jako jedna z nagród w rozdaniu.
Wiedziałam, że będzie niebieski, więc planowałam oddać go Mamie, ale kiedy przyszedł okazało się, że jest hmmm bardzo wyrazisty :D

Także zastrzegam teraz od razu, ze nie jest to prezentacja makijażu, bo malować się nie umiem, tylko tego właśnie cienia :)





Kosmetyki: Rimmel Colour Mousse 014
                  Essence LongLastin Eye Pencil  09 Cool Down
                  Manhattan Ołówek do brwi
                  Rimmel Wake Me Up 203 True Beige

Cóż, nie powiem, żeby zaaplikowanie go było dla mnie łatwe i przyjemne. Myślę, że trafi na wymianę, bo z niebieskich rzeczy wystarczy mi ta kredka Essence.

Przemawia do Was taki kolor, czy podchodzicie równie sceptycznie jak ja? :)

♥ Rimmel Wake Me Up- podkład prawie idealny

  • 35
Mimo że dziś prima aprilis, ten post nie ma w sobie absolutnie nic z żartu.
Nie będę kryć miłości, jaką obdarzyłam ten przemiły podkład okraszony soczyście pomarańczową nakrętką.
Kocham go, wielbię i cieszę się, że wygrałam jeszcze drugi egzemplarz w ciemniejszym odcieniu, który zapewne zostawię sobie  na lato, jak się nieco opalę.

Obaw miałam co nie miara, wszak moja cera mieszaną jest, a to podkład raz, że w płynie, a moja buzia się z takimi nie lubi zadawać, dwa że rozświetlający, jakby mało mi było blasku własnego, któren bije z mej twarzy od zarania dziejów.

Jednakowoż przystąpmy do recenzji, która, ostrzegam, będzie hymnem pochwalnym.

RIMMEL WAKE ME UP PODKŁAD ROZŚWIETLAJĄCY



Producent:

 Długo oczekiwany! Podkład, który dotrzymuje Ci kroku w Twoim aktywnym życiu.Rimmel przedstawia nowy podkład Wake Me Up. Pierwszy rozświetlający podkład, który natychmiast obudzi Twoją skórę i sprawi, że będzie promieniała zdrowym blaskiem.
Obudź swoja cerę! Lekka, delikatna konsystencja ułatwia aplikację podkładu i zapewnia efekt gładkiej cery. Filtr SPF 15 chroni skórę przed promieniami UV, a rozświetlające perełki sprawiają, że cera promienieje. Dzięki formule zawierającej peptydy skóra staje się bardziej elastyczna, a kompleks nawilżający oraz witaminy C i E odżywiają ją i nadają jej zdrowy wygląd. Ty możesz czuć się bez życia, ale Twoja cera nie zdradzi tego! Podkład natychmiast eliminuje oznaki zmęczenia, dzięki czemu skóra jest widocznie odmłodzona. Wake Me Up funkcjonuje tak intensywnie jak Ty – utrzymuje się na skórze do 10 godzin i zapewnia krycie na poziomie średnim do pełnego. Nawet eśli nie przespałaś nocy, nikt się o tym nie dowie.
Odkryj źródło świeżości w butelce – nowy podkład Wake Me Up.

(źródło: rimmellondon.com)

OPAKOWANIE: profilowana, szklana buteleczka ze sporych rozmiarów mocno pomarańczową zakrętką, a raczej zatyczką, bo nic kręcić nie trzeba. Przede wszystkim cudowna pompka, czyli ekonomicznie i higienicznie, bardzo na plus!
KOLOR: ja posiadam odcień 203 true beige, czyli w zasadzie numerek ten sam, co przy podkładzie żelowym. Przyjedzie jeszcze do mnie 300 sand, czyli rzecz jeszcze ciemniejsza, na lato, jak mniemam, będzie idealny.
Odcień jest lekko pomarańczowy, ale na twarzy absolutnie nie robi mi to zbytniej krzywdy, co jest jakimś cudem!
Producent proponuje 6 odcieni, podobnych jak gama innych podkładów marki.
ZAPACH: ładny, nie duszący, nie pudrowy. Przyjemny, nie utrzymuje się na skórze. Towarzyszy jedynie aplikacji.
KONSYSTENCJA: w płynie. O ile match perfection w żelu był zimny, co by z nim nie robić, ten jest cieplutki :) Uwielbiam nakładać ten podkład!! Jestem zwolenniczką nakładania paluchami (nawet mi tu nie wmawiajcie niczego innego, bo to na marne!) i jest taki hmm mięciutki, aksamitny, przyjemnie mizia buzię. Nie spotkałam się jeszcze z czymś takim. Nie jest to zwykły podkład w płynie. Ma trochę żelową konsystencję. Aha, no i te drobinki!złote, mikroskopijnej wielkości. Absolutnie zero brokatowego efektu. Żeby je dostrzec na twarzy trzeba się  bardzo bardzo uważnie przypatrywać. Daje bardzo delikatną złotą poświatę, nienachalna. 



EFEKTY: czyli mój list miłosny :) Jak już wspomniałam, ten podkład przemilusio się nakłada, jest jak jakiś jedwabisty balsam. Świetnie dopasowuje się do koloru cery, milion razy lepiej niż match perfection u mnie, który zresztą miał to robić i robił to bardzo fajnie. Ten jest jeszcze lepszy. Optycznie wygładza nierówności, buzia staje się jednolita, zdrowo wygląda, mimo nie używania przeze mnie korektora, wcale nie wyglądam źle, a ostatnio trochę do ukrycia mam. No właśnie, krycie. Producent mówił o średnim do pełnego. U mnie jest to zdecydowanie na poziomie średnim, ale to dlatego, że akurat mam masakrę na twarzy. Mniejsze niedoskonałości ukrywa doskonale, a nawet jeśli nie, to je jakoś tak czarodziejsko uzdrawia, że nie drażnią oczu :)

Nie ciemnieje na twarzy! Nie robi się pomarańczowy! Nie robi też różowej świnki! :D Dzięki niemu wróciłam do używania różu! Efekt jest niesamowicie świeży i przede wszystkim dla mnie bardzo naturalny. Cyba naprawdę ma coś z tego ukrywania zmęczenia :)
Zazdroszczę Dziewczynom, które mają zdrową cerę, bo wtedy efekt musi być fenomenalny :)

Ale. W temacie już napisałam, iż jest to podkład prawie idealny. Gdzież więc jest sęk zapytacie? Ano, po pewnym czasie wychodzi jednak na jaw nietolerancja mojej skóry dla podkładów w płynie. Mniej więcej co 3 godziny muszę robić poprawki, na zasadzie odciskania tego, co zaczyna się lekko świecić :/
Ale kurcze, to jedyna wada, którą widzę w tym podkładzie, zwłaszcza, że wobec wszystkich zalet jestem mu w stanie wybaczyć i absolutnie nie widzę problemu. Zwłaszcza, że się przy tym nie ściera! Fakt, jak raz mocno zaczęłam smarać w chusteczkę, to trochę podkładu na niej zostało, ale taką próbę ciężko przejść chyba nawet najlepszym podkładom.

Próbowałam na zdjęciach uchwycić ten rozświetlający efekt. Trochę ciemno, ale ta poświata jest chyba widoczna :)


Poj.: 30 ml
Cena: 39 zł, ale promocje promocje! (tudzież konkursy, jak u mnie ;p )

Nanananana kocham go! :D Zdecydowanie najlepszy. Nareszcie nie muszę się martwić ciemnieniem, różowieniem i twarzą w drastycznie innym odcieniu niż dekolt, co było zawsze najbardziej widoczne.
Mój Facet też uważa, że super wygląda, a on zwraca mi zawsze uwagę na takie rzeczy, więc no :D
Absolutnie polecam spróbować!

OGÓLNA OCENA: 4/5 z koroną i kokardką! jaramsię jaramsię jaramsię

A  jak Wasze wrażenia, używałyście już i też kochacie? :D


UWAGA! PRZECZYTAJ ZANIM KUPISZ! KLIK

Obserwują