Absolutne minimum. Aktualna pielęgnacja twarzy.

  • 27
Każda z nas co jakiś czas robi chyba takie podsumowania. Ot, chociażby przed sobą samą warto czasem zrobić taki przegląd własnych kosmetyków. Oderwać się od rutyuny codziennego używania i przez chwilę zastanowić się nad poszczególnymi produktami, bo różne rzeczy czasami uciekają. Brzmi to dziwnie w sumie trochę, jeśli to przeczyta mój Luby, to zacznie się śmiać z rozkmin nad kremami :D

No ale siądźmy może i mimo wszystko sprawę ogarnijmy!

OCZYSZCZANIE


Żel Yoskine to zdecydowanie jeden z lepszych, jakie znajdziecie w drogerii. Jest dość uniwersalny. Idealnie zmyje z buzi wszelkie ślady makijażu, cera czysta jak ta lala. Bez problemu, a nawet  z przyjemnością możemy  też zmyć łapami tusz i cały makijaż z powiek, bo żel jest bardzo delikatny i nawet jak wlezie do oczu, to nic nam się nie dzieje. To jest własnie jego moc, siła połączona z delikatnością, o! :D Dobrze sprawuje się też jako klasyczny czyścik do twarzy. Osobiście obecnie stosuję go głównie rano i nigdy nie kończy się to ściągnięciem skóry, przesuszeniem, podrażnieniem, czy innymi nieprzyjemnościami. Stosowany i rano i wieczorem też nie nastręcza żadnych trudności. Naprawdę jest idealny, jeśli szukacie delikatnego, ale bardzo skutecznego kosmetyku.

Mleczka to zdecydowanie moja ulubiona forma kosmetyków do demakijażu i pisałam o tym nie raz i nie dwa. Nie ma nic lepszego niż przyjemny mokry chłodek na buzi. Wszelkie płyny wydają mi sie zbyt suche i tępe, a ja lubię jednak tę delikatność i przyjemny poślizg gęstszej konsystencji.  Evoluderm to mój KWC w tej kategorii. Super szybko rozpuszcza naoczne kosmetyki (nie używam wodoodpornych!) i bardzo delikatnie je usuwa. Przyjemny w użyciu po prostu, czego chcieć więcej.


Do wieczornego mycia twarzy używam wiernie mydełka Aleppo. Nie zostało mi go wiele, zdjecie zrobione jakiś czas temu, obecnie to już tylko smutny ogryzek w wersji mini, zaraz zniknie :( Mydło skutecznie oczyszcza, a że jest w 100% naturalne i jakie  z tego wynikają korzyści nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć. Pachnie specyficznie i zostawia na twarzy tę taką mydlaną powłoczkę, ale ja ją bardzo lubię :) Przejście na delikatniejsze kosmetyki w tej kwestii zdecydowanie lepiej robi mojej cerze. Nie wiem, czy mogę już powiedzieć, że dzięki temu jest zdrowsza, ale na pewno czuje się bardziej komfortowo.

Delikatnośc delikatnością, ale porządnego złuszczającego kopa też trzeba skórze dać :D Lubię mocne peelingi. Najpierw zakochałam się w korundzie, teraz kocham się w drogeryjnym szafirowym peelingu Yoskine. Ostry proszek to zdecydowanie moja ulubiona forma ścieracza do twarzy. Nie lubię ziarnistych peelingów. Proszek zapewnia fajną polerkę :)

KREM


Każdego ranka towarzyszy mi leciutki krem rozświetlający Cashmere. Jest żółciutki, szybko się wchłania i cudownie wygładza buzię. Idealny pod makijaż. O rozświetlających właściwościach wypowiem się przy okazji pełnej recenzji.

Bandi to moje wielka nadzieja na głębszą poprawę stanu cery. Liczę na to, że nocna kuracja kwasami pomoże w walce z rozszerzonymi porami i zaskórnikami. Że trochę się ta buzia wygładzi. Za wcześnie na jakiekolwiek opinie, więc je pominę. Krem jest niemniej treściwy, ale aksamitny, fajnie się rozprowadza.

Po mocniejszych zabiegach, typu właśnie peelingowanie z Yoskine funduję sobie mocniejsze nawilżanie. Aktualnie wspomagam się przegenialnym kremem GlySkinCare, który przeznaczony jest do stosowania podczas kuracji kwasami (co przecież czynię). Jest bardzo treściwy, ale niewyobrażalnie szybko się wchłania wygładzając buzię i matując. Skóra przy tym zdaje się być na maxa napojona i bardzo sprężysta. Mam w zapasie kilka próbek, ale zdecydowanie zaopatrzę się w pełnowymiarowy krem. Zwłaszcza, że wydaje się być super wydajny.

Jak widzicie nie ma tu nic na temat kremu pod oczy. Rozglądam się za czymś ciekawym obecnie, a w zastępstwie stosuję krem z komórkami macierzystymi z Clareny.
Jeśli macie jakieś ciekawe propozycje  w tym względzie, to będe wdzięczna za odpowiednie komentarze :)

MASECZKI


Mimo że lubię maseczki, to nie jestem jakaś wielce szalona  w tej kwestii i nie mam kilku, co by sobie serwować rozmaite doznania w zależności od nastroju. Maseczka musi być przede wszystkim skuteczna.  Do porządnego wygładzania i rozjaśniania cery mam złotą maskę od Choisee. Nie ma słów by wyrazić kontrowersje wokół wiadomej srpawy, ale skupię się na samym kosmetyku. To najbardziej przywierająca do twarzy maseczka typu peel off jaką miałam na swojej gębie. Klasyczna podczas nadmiernego ruszania twarzą, jedzenia mówienia, szeroko pojętej mimiki, zaczyna pękać i odłazić od skóry. Ta ani drgnie. Ściąganie to istna katorga, ale jakie efekty! Skóra jest tak gładka i napięta, że widać to gołym okiem. I ten efekt właśnie skusił mnie do jej wypróbowania, bo po tej aferze bałam się trochę jej używać. Ale porwała ją moja Mama i mnie przekonała. Nie używam jej zbyt często, ale jestem zadowolona.

Algowe maski z Bielendy serwują już zupełnie inne doznania. W dotyku skóra jest jak pupcia niemowlaka i napompowana nawilżeniem. Do tego idealnie matowa. Jest z tym zabawy od groma, bo w sumie żeby się nauczyć rozrabiać i odpowiednią ilość i o odpowiedniej gęstości trzeba kilka razy skuć totalnie, ale dla efektów naprawdę warto.

CZERWONY KRZYŻ


Na nagłe wypadki mam dwóch sprzymierzeńców. Maścią ichtiolową wyciągam przeciwnika na ring i od razu powalam, a ewentualne resztki dosuszam pastą cynkową (nie maścią!). Ichtiolka to dla mnie magia totalna. Rosnącego pryszcza potrafi u mnie przyspieszyć do formy białej diody, która sama się usuwa podczas zwykłego mycia twarzy, w ciągu 12h.
Pasta cynkowa to równie znany sposób. Świetna na stany zapalne, idealna dla osób, które preferują podsuszanie niespodzianek. Ja stosuję ją  na te bolące paskudztwa, co to nie chcą wyleźć w formie białej dupki. Maść ichtiolowa jest jednak bardziej spektakularna w działaniu i to ją wielbię :D

RZĘSY


O moich rzęsach wiecie chyba wszystko :D Aktualnie przerwałam już kurację NeuLashem, bo włoski są już meeega długie, ale to , co zostało zostawiam na wszelki wypadek, gdyby znowu coś nie tak działo się z rzęsami. O L'Biotice nie musze chyba też mówić zbyt wiele. Pod kątem pielęgnacji jest to zdecydowanie najlepsza i najbardziej wydajna odżywka na świecie, uwielbiam!


Stan mojej skóry aktualnie jest świetny (jak na mnie oczywiście! :), naprawdę dawno nie była w tak dobrej formie. Coraz gładsza, coraz zdrowsza, a pryszcze stają sie naprawdę rzadką, nieprzyjemną niespodzianką, a nie smutną rzeczywistością. Biorąc pod uwagę dodatkową zmianę w makijażu, o której wspominałam Wam już ostatnio, mam nadzieję, że uda mi się na trwałe ogarnąć w końcu cerę, bo po tylu latach walki ręce mi już opadają. Trzymajcie kciuki, żeby szło to wszystko w dobrym kierunku, bo z rozszerzonymi porami tak łatwo nie będzie :)

Mycie twarzy fenomenem. Yoskine.

  • 23
Jestem mocno przyzwyczajona do oczyszczania twarzy wodą z... z czymś. Od dłuższego już czasu jest to mydełko Aleppo Premium, które szczęśliwie trwa i się nie kończy oraz, od zawsze, różnego typu żele do oczyszczania twarzy. Szczerze mówiąc dopiero po takim myciu, czuję się czysta. Mimo że makijaż i tak zmywam zazwyczaj zaraz po powrocie do domu, wieczorne mycie i tak jest czynnością powtarzaną. Nie wyobrażam sobie prysznica bez szorowania buzi :)

A do zmywania makijażu i oczyszczania służy mi ostatnio jeden kosmetyk. Kosmetyk, który uwielbiam za niesamowitą delikatność i dokładność.

YOSKINE NORMALIZAUJĄCY ŻEL PRZECIWZMARSZCZKOWY cera normalna i mieszana

Producent:

DZIAŁANIE
Luksusowy preparat do oczyszczania i demakijażu twarzy i oczu. Dokładnie usuwa ze skóry makijaż, zanieczyszczenia i nadmiar serum. Zawiera Duo-Kwas hialuronowy HMW+LMW, który wygładza zmarszczki, ujędrnia skórę i intensywnie nawilża.Sebumatrix redukuje wydzielanie serum i zwęża pory, a lipidy zbożowe zabezpieczają skórę przed wysuszaniem. Preparat koi podrażnienia oraz nadaje cerze świeży i promienny wygląd.
STOSOWANIE
Niewielką ilość żelu rozprowadzić na zwilżonej skórze twarzy, oczu, szyi i dekoltu. Delikatnie masować, po czym spłukać wodą.
(źródło; yoskine.pl)

OPAKOWANIE: długa, smukła butelka z mlecznego plastiku, z pompką. Absolutnie przepiękny design! (czego nie oddają wybitnie marne dziś zdjęcia...) Prosty klasyczny, elegancki. Zdecydowanie czuję ten luksus, kiedy po niego sięgam :)
KOLOR: przezroczysty, ale z lekkim niebieskim zabarwieniem.
ZAPACH: baaardzo delikatny, lekko chemiczny i ledwie wyczuwalny, ale przyjemny, nie drażniący. Na tyle neutralny, że nie zwracam na niego uwagi i musiałam specjalnie wąchać, żeby cokolwiek tu napisać :) 
KONSYSTENCJA: lekka żelowa konsystencja. Nie jest zbyt gęsty, kompletnie się nie pieni. Skóra musi być bardzo mokra, a ilość żelu sporawa, żeby na twarzy utworzył się lekki piankowy osad, którego i tak prawdziwą pianą nazwać nie sposób. Ponadto- cholernie wydajny. Pompa jest płytka, ilość żelu jaką nam serwuje po jednym naciśnięciu jest niewielka. Mimo to wystarcza do delikatnego oczyszczenia skóry rano. Do zmywania makijażu używam 3 pompek, ale nie dobiłam i tak jeszcze nawet do połowy opakowania. A używam go już ponad 2 miesiące!
EFEKTY: naprawdę cudeńko! Żel jest bardzo delikatny, nieinwazyjnie oczyszcza buzię ze wszelkich możliwych zanieczyszczeń. Nie pozostawia żadnej suchości ani ściągnięcia. Zresztą wręcz przeciwnie, skóra wydaje się być delikatnie nawilżona. Czasem po tego typu produktach cera woła o natychmiastowe użycie kremu. Tutaj odczuwam totalny komfort. Żel jest na tyle delikatny, że możemy nim sobie myć oczy, bez obaw o wielki ból i pieczenie, kiedy dostanie się pod powieki. Zwłaszcza, że jest w tym zmywaniu w 100% skuteczny. Jaki nie byłby mój makijaż- ze wszystkim sobie radzi. Z kreską, z podkładem, tuszem, nawet tym duużo trwalszym niż normalny.  Nigdy podczas osuszania twarzy nie zauważyłam żadnych pozostałości po tapecie. Sprząta idealnie pozostawiając skórę gładką, miłą w dotyku, ładnie zamtowioną i przyjemnie rozjaśnioną :)
Przeciwzmarszczkowość? No przykro mi, ale poza porządnymi mimicznymi bruzdami na czole nie mam nic, więc ciężko się wypowiadać :)



Żel kosztuje 26 zł (Superpharm; 200ml), co, biorąc pod uwagę cudowną wydajność, sprawia, że jest naprawdę zwyczajnie tani. Do tego super oczyszczanie i delikatność. 
OGÓLNA OCENA: 5/5


Jeśli szukacie czegoś, co nie zrobi Wam krzywdy, ale i nie traci na sile oczyszczania, to jest to kosmetyk zdcydowanie dla Was :)


Przy okazji Kochani- Ciepłych, rodzinnych Świąt!

Obserwują