Ambasadorka Evoluderm- recenzje.

  • 11
Markę Evoluderm miałam okazję poznać wcześniej. Najlepsze mleczko do demakijażu, jakiego do tej pory używałam i niesamowicie "orzeźwiajacy" różany tonik srpawiły, że kiedy na na polskiej stronie Evoluderm ogłoszono nabór na ambasadorki bez zastanowienia się zgłosiłam. I udało się, zostałam wybrana jako jedna z trzech osób, które mają okazję bliżej poznać całą gamę kosmetyków.

Evoluderm to francuska marka- tam produkowane i pakowane są kosmetyki, których większość nie zawiera parabenów, ma być naturalna i w 100% bezpieczna dla skóry. Ma w swoim asortymencie kosmetyki do ciała, twarzy, włosów czy też dla małych dzieci.

Wokół całej sprawy ambasadorskiej na fb pojawiło się trochę niesnasek ze strony niezadowolonych Dziewczyn. Podobno aż 20 osób miało dostać kosze kosmetyków. Jak wygląda rzeczony "kosz kosmetyków" w przypadku ambasdorki? Są to 2 kosmetyki. Nie było więc o co robić tyle krzyku ;)

W małej pachnącej paczce, z mnóstwem ozdobnych trocinek i odrobiną wylanego płynu znalazłam żel pod prysznic i peeling do twarzy i o tych własnie dwóch delikwentach będzie dzisiejsza notka.


ENERGETYZUJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC O ZAPACHU CYTRUSÓW

Ściślej rzecz ujmując, przynajmniej dla mnie, głównie czuć tu tego grapefruita, który góruje nad małą, smętną połówką cytryny na obrazku. Żel wlany jest w plastikową butlekę (400 ml), z mocniejszego plastiku. Butleka mimo wszystko jednak łatwo się odkształca, a powstałe w ten sposób wgniecenie łatwo na moje oko może przemienić się po prostu w pęknięcie albo dziurkę, a stąd już prosta droga do zalania wszystkiego wokół. Moje opakowanie właśnie takie już odkształcone do mnie przyjechało.
Nie zawiera żadnej informacji w języku polskim- poza naklejką ze zwykłego papieru, która, jak łatwo się domyslić, już dawno spłynęła razem z wodą :/

Żel jest rzeczywiście, jak głosi napis na butelce, nie koloryzowany i ma całkiem przyjemny skład. W związku z tym nie pieni się klasycznie mocno. Pachnie bardzo ładnie, dość intensywnie, ale świeżo i nie wysusza skóry. Od tego typu myjek nie wymagam niczego więcej, więc wywód juz raczej zakończę. Ot, zwykły żel pod prysznic o miłym, "prysznicowy" aromacie, godny uwagi dla osób, którym zależy na  bardziej naturalnym składzie.

Jestem stworzony ze specjalnie dobranych składników tak by zapewnić jak najwyższą jakość i delikatność w pielęgnacji twojej skóry. Otulę cię miękką pianą, sprawię że twoja skóra pachnąca świeżością zostanie głęboko nawilżona.

NAWILŻAJĄCY PEELING O ZAPACHU MASŁA SHEA

Hmmmm... Jakie nastawienie do peelingu, który ma "delikatnie usunąć nieczystości z twarzy" może mieć osoba regularnie, zawzięcie i z uwielbieniem stosująca ścieraki typu korund czy mikrodermabrazja? Dość sceptyczne.

Peeling zapakowany jest w mięciutką tubkę (150 ml) na zatrzask. Design jest bardzo mętny, przez co trudno mi było zrobić dobre zdjęcia :/
Drobinki ścierające zatopione są w gęstym, treściwym kremie. Niestety nie ma ich za dużo, ale do delikatnego, bardzo delikatnego szorowania (choć to w tym momencie zdecydowanie za mocne słowo) zdecydowanie sie nadają. Dla mnie jest to niestety tylko głaskanie i gdyby krem miał jakieś właściwości myjące, mogłabym używać go do codziennej pielęgnacji.
Nie da się jednak ukryć, że po użyciu skóra jest miękka i gładka, właściwości nawilżające tak akcentowane przez producenta zdecydowanie się wybijają.

Peeling ma bardzo delikatny zapach, rzeczywiście jest to coś w stylu masła shea. I tutaj z tyłu opakowania była papierowa naklejka z polskimi informacjami, ale nawet ona, mimo mniejszego narażenia na kontakty z wodą niż w przypadku żelu, już się cała rozmokła i zdarła.

Tej kosmetyk polecam osobom, które lubią delikatniejsze peelingi i przy okazji potrzebują nawilżenia. Jeśli jesteście zwolenniczkami ostrzejszych ruchów, możecie być po prostu rozczarowane.

Jestem stworzony dla każdego typu skóry, aby delikatnie usunąć nieczystości z twojej twarzy. Stymuluję regenerację twojej skóry likwidując jej martwe komórki dzięki konsystencji bogatej w masło Shea oraz ziarenka oczyszczająco pielęgnujące. Oczyszczam i jednocześnie wygładzam twoją skórę dzięki wzbogaceniu w glicerynę – dbam o to aby twoja twarz była zawsze gładka i piękna.
Oba kosmetyki oceniam dobrze, ale niczym specjalnym mnie nie ujęły. Mleczko do demakijażu i tonik oceniłam wysoko, tutaj raczej 3-4 na punktów. Są jednak wydajne i w "normalnej" cenie. Do kupienia np. w Drogeriach Hebe. Na pewno warte wypróbowania :)

Miłej niedzieli, a jutro włosy :D

Absolutne minimum. Aktualna pielęgnacja twarzy.

  • 27
Każda z nas co jakiś czas robi chyba takie podsumowania. Ot, chociażby przed sobą samą warto czasem zrobić taki przegląd własnych kosmetyków. Oderwać się od rutyuny codziennego używania i przez chwilę zastanowić się nad poszczególnymi produktami, bo różne rzeczy czasami uciekają. Brzmi to dziwnie w sumie trochę, jeśli to przeczyta mój Luby, to zacznie się śmiać z rozkmin nad kremami :D

No ale siądźmy może i mimo wszystko sprawę ogarnijmy!

OCZYSZCZANIE


Żel Yoskine to zdecydowanie jeden z lepszych, jakie znajdziecie w drogerii. Jest dość uniwersalny. Idealnie zmyje z buzi wszelkie ślady makijażu, cera czysta jak ta lala. Bez problemu, a nawet  z przyjemnością możemy  też zmyć łapami tusz i cały makijaż z powiek, bo żel jest bardzo delikatny i nawet jak wlezie do oczu, to nic nam się nie dzieje. To jest własnie jego moc, siła połączona z delikatnością, o! :D Dobrze sprawuje się też jako klasyczny czyścik do twarzy. Osobiście obecnie stosuję go głównie rano i nigdy nie kończy się to ściągnięciem skóry, przesuszeniem, podrażnieniem, czy innymi nieprzyjemnościami. Stosowany i rano i wieczorem też nie nastręcza żadnych trudności. Naprawdę jest idealny, jeśli szukacie delikatnego, ale bardzo skutecznego kosmetyku.

Mleczka to zdecydowanie moja ulubiona forma kosmetyków do demakijażu i pisałam o tym nie raz i nie dwa. Nie ma nic lepszego niż przyjemny mokry chłodek na buzi. Wszelkie płyny wydają mi sie zbyt suche i tępe, a ja lubię jednak tę delikatność i przyjemny poślizg gęstszej konsystencji.  Evoluderm to mój KWC w tej kategorii. Super szybko rozpuszcza naoczne kosmetyki (nie używam wodoodpornych!) i bardzo delikatnie je usuwa. Przyjemny w użyciu po prostu, czego chcieć więcej.


Do wieczornego mycia twarzy używam wiernie mydełka Aleppo. Nie zostało mi go wiele, zdjecie zrobione jakiś czas temu, obecnie to już tylko smutny ogryzek w wersji mini, zaraz zniknie :( Mydło skutecznie oczyszcza, a że jest w 100% naturalne i jakie  z tego wynikają korzyści nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć. Pachnie specyficznie i zostawia na twarzy tę taką mydlaną powłoczkę, ale ja ją bardzo lubię :) Przejście na delikatniejsze kosmetyki w tej kwestii zdecydowanie lepiej robi mojej cerze. Nie wiem, czy mogę już powiedzieć, że dzięki temu jest zdrowsza, ale na pewno czuje się bardziej komfortowo.

Delikatnośc delikatnością, ale porządnego złuszczającego kopa też trzeba skórze dać :D Lubię mocne peelingi. Najpierw zakochałam się w korundzie, teraz kocham się w drogeryjnym szafirowym peelingu Yoskine. Ostry proszek to zdecydowanie moja ulubiona forma ścieracza do twarzy. Nie lubię ziarnistych peelingów. Proszek zapewnia fajną polerkę :)

KREM


Każdego ranka towarzyszy mi leciutki krem rozświetlający Cashmere. Jest żółciutki, szybko się wchłania i cudownie wygładza buzię. Idealny pod makijaż. O rozświetlających właściwościach wypowiem się przy okazji pełnej recenzji.

Bandi to moje wielka nadzieja na głębszą poprawę stanu cery. Liczę na to, że nocna kuracja kwasami pomoże w walce z rozszerzonymi porami i zaskórnikami. Że trochę się ta buzia wygładzi. Za wcześnie na jakiekolwiek opinie, więc je pominę. Krem jest niemniej treściwy, ale aksamitny, fajnie się rozprowadza.

Po mocniejszych zabiegach, typu właśnie peelingowanie z Yoskine funduję sobie mocniejsze nawilżanie. Aktualnie wspomagam się przegenialnym kremem GlySkinCare, który przeznaczony jest do stosowania podczas kuracji kwasami (co przecież czynię). Jest bardzo treściwy, ale niewyobrażalnie szybko się wchłania wygładzając buzię i matując. Skóra przy tym zdaje się być na maxa napojona i bardzo sprężysta. Mam w zapasie kilka próbek, ale zdecydowanie zaopatrzę się w pełnowymiarowy krem. Zwłaszcza, że wydaje się być super wydajny.

Jak widzicie nie ma tu nic na temat kremu pod oczy. Rozglądam się za czymś ciekawym obecnie, a w zastępstwie stosuję krem z komórkami macierzystymi z Clareny.
Jeśli macie jakieś ciekawe propozycje  w tym względzie, to będe wdzięczna za odpowiednie komentarze :)

MASECZKI


Mimo że lubię maseczki, to nie jestem jakaś wielce szalona  w tej kwestii i nie mam kilku, co by sobie serwować rozmaite doznania w zależności od nastroju. Maseczka musi być przede wszystkim skuteczna.  Do porządnego wygładzania i rozjaśniania cery mam złotą maskę od Choisee. Nie ma słów by wyrazić kontrowersje wokół wiadomej srpawy, ale skupię się na samym kosmetyku. To najbardziej przywierająca do twarzy maseczka typu peel off jaką miałam na swojej gębie. Klasyczna podczas nadmiernego ruszania twarzą, jedzenia mówienia, szeroko pojętej mimiki, zaczyna pękać i odłazić od skóry. Ta ani drgnie. Ściąganie to istna katorga, ale jakie efekty! Skóra jest tak gładka i napięta, że widać to gołym okiem. I ten efekt właśnie skusił mnie do jej wypróbowania, bo po tej aferze bałam się trochę jej używać. Ale porwała ją moja Mama i mnie przekonała. Nie używam jej zbyt często, ale jestem zadowolona.

Algowe maski z Bielendy serwują już zupełnie inne doznania. W dotyku skóra jest jak pupcia niemowlaka i napompowana nawilżeniem. Do tego idealnie matowa. Jest z tym zabawy od groma, bo w sumie żeby się nauczyć rozrabiać i odpowiednią ilość i o odpowiedniej gęstości trzeba kilka razy skuć totalnie, ale dla efektów naprawdę warto.

CZERWONY KRZYŻ


Na nagłe wypadki mam dwóch sprzymierzeńców. Maścią ichtiolową wyciągam przeciwnika na ring i od razu powalam, a ewentualne resztki dosuszam pastą cynkową (nie maścią!). Ichtiolka to dla mnie magia totalna. Rosnącego pryszcza potrafi u mnie przyspieszyć do formy białej diody, która sama się usuwa podczas zwykłego mycia twarzy, w ciągu 12h.
Pasta cynkowa to równie znany sposób. Świetna na stany zapalne, idealna dla osób, które preferują podsuszanie niespodzianek. Ja stosuję ją  na te bolące paskudztwa, co to nie chcą wyleźć w formie białej dupki. Maść ichtiolowa jest jednak bardziej spektakularna w działaniu i to ją wielbię :D

RZĘSY


O moich rzęsach wiecie chyba wszystko :D Aktualnie przerwałam już kurację NeuLashem, bo włoski są już meeega długie, ale to , co zostało zostawiam na wszelki wypadek, gdyby znowu coś nie tak działo się z rzęsami. O L'Biotice nie musze chyba też mówić zbyt wiele. Pod kątem pielęgnacji jest to zdecydowanie najlepsza i najbardziej wydajna odżywka na świecie, uwielbiam!


Stan mojej skóry aktualnie jest świetny (jak na mnie oczywiście! :), naprawdę dawno nie była w tak dobrej formie. Coraz gładsza, coraz zdrowsza, a pryszcze stają sie naprawdę rzadką, nieprzyjemną niespodzianką, a nie smutną rzeczywistością. Biorąc pod uwagę dodatkową zmianę w makijażu, o której wspominałam Wam już ostatnio, mam nadzieję, że uda mi się na trwałe ogarnąć w końcu cerę, bo po tylu latach walki ręce mi już opadają. Trzymajcie kciuki, żeby szło to wszystko w dobrym kierunku, bo z rozszerzonymi porami tak łatwo nie będzie :)

Nawilżający tonik na bazie wody różanej Evoluderm

  • 17
Dzisiaj kilka słów o moim ulubionym orzeźwiaczu z letniego sezonu.
Nie używałam w zasadzie podkładów i żadnych kosmetyków o konsystencji cięższej niż zwykły krem na dzień, ale kurczę, no gorąco było. Nie wiem, jak Wy., ale ja mam tak, że najlepiej cały organizm schładza włożenie rąk do zimnej wody albo woda na... twarzy.
Jakiś czas używałam wody termalnej Vichy, ale w swoich tonikowych zasobach znalazłam coś o wiele lepszego :)

EVOLUDERM NAWILŻAJĄCY TONIK NA BAZIE WODY RÓŻANEJ

Producent

Nawilżający tonik do twarzy na bazie wody różanej chroni naturalne piękno skóry. Nawilżająca formuła wzbogacona gliceryną, usuwa wszelkie zanieczyszczenia (brud, pył, pozostałości makijażu) nie podrażniając skóry. Świeży aromat i delikatna nuta zapachowa działają kojąco na cerę i zmysły. Tonik przeznaczony do wszystkich typów cery.
Testowany dermatologicznie.

(źródło: materiały prasowe)

OPAKOWANIE: spora (250ml) butla z zakrętką, przezroczysta poręczna, ale ma jeden duuży minus- otwór- zdecydowanie jest zbyt szeroki. Nie ma takiej "zaślepki", w której jest mała dziurka, tylko po prostu "wlew" jak w butelce od wody mineralnej. Łatwo jest go wylać niestety...
KOLOR: różowy
ZAPACH: nieziemski :) całkiem intensywny, ale piękny. Róża w czystej postaci.
KONSYSTENCJA: płyn

EFEKTY: mniam mniam :) Bardzo się polubiłam z tym tonikiem. 
Dobrze oczyszcza buzię, nie ściąga skóry, a delikatnie wygładza
Nie pozostawia żadnej warstwy na skórze, ładnie się wchłania.
No i to odświeżenie! Latem nie było niczego lepszego. Przelałam do do butelki z atomizerem i pryskałam się kilka razy dziennie podczas upałów. Baaardzo przyjemny pod tym względem :)
Tonik, poza wodą różaną, zawiera również mocznik.





Skład:


Poj./Cena: 250ml/ ok. 14 zł

Gdzie: Drogerie Hebe, www.panakotasklep.pl

OGÓLNA OCENA: 5/5

A Wy czym się tonizujecie? :)


Pachnący demakijaż- mleczko i chusteczki Evoluderm

  • 4

Dzisiaj na tapecie kosmetyki, a raczej kosmetyk i hmmm... no właśnie- czym są nawilżane chusteczki? To jakieś akcesoria? Bo kosmetyk to chyba nie jest. Czy jest? :D
Nieważne- chodzi o mleczko do demakijażu i chusteczki do tejże samej czynności.
Oba produkty sa spod znaku tej samej marki- EvoLuderm.
Domyślam się, że niewiele o niej wiecie, więc zanim przejdę do recenzji, przybliżę Wam trochę, kto zacz, ten EvoLuderm.



EVOLUDERM to rozpoznawalna i atrakcyjna dla każdego francuska marka kosmetyków! 
Oferuje kilka linii produktów do pielęgnacji twarzy i ciała oraz higieny osobistej.
Rok rocznie dokonywane są wszelkie starania, aby wzmacniać główny cel działalności: doskonałość produkcji produktów. 
Na każdym kroku wprowadzane są innowacje, aby odpowiedzieć na rosnące wymagania konsumentów: nowe zapachy, nowe projekty, nowe opakowania, szacunek dla środowiska. W dzisiejszych czasach kobiety są coraz bardziej świadome jak należy dbać o swoje piękno. 
Szukają produktów dobrej jakości, nadających się do ich skóry, które są łatwe w użyciu i przede wszystkim w atrakcyjnych cenach.
EVOLUDERM to właśnie taka marka, nowoczesna, niedroga i łatwy w użytkowaniu.

Kosmetyki są produkowane i pakowane we francuskich laboratoriach, zgodnie z farmaceutycznymi normami BPF oraz ISO ISO 9002. Produkty nie zawierają PARABENÓW
  

Dystrybucja: Sense & Body http://www.senseandbody.com/start.html
Drogerie Hebe www.drogeriahebe.pl oraz  E-sklep www.panakotasklep.pl


EVOLUDERM ŁAGODNE MLECZKO DO DEMAKIJAŻU

Producent:
Oczyszczające i nawilżające mleczko do demakijażu wzbogacone witaminą E, dokładnie i delikatnie usuwa makijaż, a także wszelkie zanieczyszczenia. Dzięki temu skóra pozostaje czysta, świeża i elastyczna. Nie pozostawia tłustej warstwy. Mleczko przeznaczone do wszystkich typów cery.
Testowany dermatologicznie.
(źródło: materiały prasowe)


OPAKOWANIE: plastikowa, przezroczysta butelka. Dizajn, jak widać niebieskawy. Nic ciekawego, ale i nic złego. Wygodnie się go używa. Ale niestety ma jedną ogromną wadę.
Otwór. Jest ogromny. Jak w butelce od wody mineralnej. Nie zdarzyło mi się go jeszcze przelać, ale mam świadomość, że jest to możliwe. Kosmetyk trzeba po prostu bardzo ostrożnie "wyciskać" przez dziurę na wacik. To mi się nie podoba.
KOLOR: biały
ZAPACH: co tu dużo mówić- pachnie obłędnie. Do tego intensywnie, ale jest to cudny aromat i nie sądzę, żeby mógł przeszkadzać. W dodatku bardzo długo się utrzymuje- niekoniecznie na twarzy, ale na pewno bardzo go czuć, kiedy zalatuje z wacików ze śmietnika pod moim biurkiem ;p
Zapach to jedna z największych zalet tych kosmetyków. Super super super.



KONSYSTENCJA: dość rzadkie mleczko. Gładkie, jedwabiste. Nie lepi się, nie paćka, nie wsiąka całkowicie w wacik (jeśli takowych używacie w przypadku takich kosmetyków).
Tłustej warstwy nie pozostawia, owszem, ale lekki film już tak.

EFEKTY: mleczka używam tylko i wyłącznie do zmywania oczu. Moje rzęsy nie akceptują innego rodzaju preparatów do demakijażu.
Od razu zaznaczam, że nie używam kosmetyków wodoodpornych, nie posiadam takich i ciężko mi stwierdzić, czy rzeczone mleczko sobie z nimi poradzi,

Zwykłe tusze, linery i kredki usuwa natomiast bardzo dobrze- dokładnie i szybko.
Zazwyczaj podczas demakijażu oczu zużywałam dwa waciki- po jednym na każde oko, logiczne w sumie. W przypadku tego mleczka wystarcza mi JEDEN:D
Potwierdzam również informację na temat delikatności kosmetyku- rzeczywiście jest łagodny, nie uczulił, nie podrażnił, ani razu nie miałam zaczerwienionych oczu, nie wypadła mi żadna rzęsa.
Dla mnie to dużo.

Cena/Poj.: ok. 30 zł/ 500 ml (ja mam 250 ml, więc wychodzi ok. 15 zł)

Zdecydowanie jest to jedno z najlepszych mleczek, jakie miałam przyjemność używać. Nie mam żadnych zastrzeżeń, poza dziurą w opakowaniu? ;)

OGÓLNA OCENA: 5/5




EVOLUDERM  CHUSTECZKI DO DEMAKIJAŻU WSZYSTKICH TYPÓW CERY

Producent:
Podstawą codziennej pielęgnacji skóry jest jej dokładne oczyszczenie. Pielęgnacyjne chusteczki do demakijażu nasączone kremowym balsamem o delikatnej formule błyskawicznie usuwają makijaż twarzy, oczu i ust. Wzbogacone dodatkiem mleczka migdałowego i protein nawilżają skórę. Idealnie gładki materiał oraz oczyszczająca bezalkoholowa formuła balsamu dokładnie zmyje wszystkie zanieczyszczenia i pozostałości po makijażu. Nie pozostawia tłustego filmu.
Czysta i promienna cera każdego dnia!
Testowane dermatologicznie
(źródło: materiały prasowe)


OPAKOWANIE: o ile opakowanie mleczka jest nieco wadliwe, tak to są najlepiej zapakowane nawilżane chusteczki, jakie miałam w rękach! idealnie złożone, absolutnie każda chusteczka, Tak samo cudnie się je wyciąga- delikatnie, po jednej, bez żadnych fifloków, kołtunów i innych problemów. Martwiłam się też o zamknięcie, ale trzyma bez zarzutu,
KOLOR: białe
ZAPACH: znowu milusio. Temat posta nie bez powodu brzmi tak, jak brzmi :D Chusteczki pachną inaczej niż mleczko, żeby nie było.
Migdały są wyraźnie wyczuwalne. Podobnie jak we wcześniejszych specyfiku- zapach jest bardzo trwały! Baaaardzo mi się podoba!
KONSYSTENCJA: hmmm w sumie kiepska nazwa kategorii w tym momencie... Niemniej- chusteczki są bardzo mocno nawilżone, wręcz mokre. 

Cena/ Poj.: ok. 15 zł/ 25 chusteczek.

EFEKTY: Chusteczki są skuteczne, nie podrażniają skóry. Podobnie jak mleczko nie pozostawiają tłustej warstwy, ale taki charakterystyczny film. Używanie jest bardzo przyjemne ze względów technicznych i oddziaływania zapachu na zmysły ;)
Na dokładne zmycie makijażu potrzebuję dwóch chusteczek. 
Niczego specjalnego jednak z buzią nie robią :)



OGÓLNA OCENA:4/5

Jakich używacie kosmetyków do demakijażu? A może na dobre wsiąkłyście z micelami? :)

Paczki, czyli troszkę przyjemności z nowości

  • 26
Dawno nie zamieszczałam postów chwalipięckich, bo czekałam, aż wszystko do mnie dojdzie i tym sposobem mam dla Was dzisiaj kombo posta z nowościami (i troszkę nie). Postaram się w miarę zwięźle gadać...

Od początku.
                                                                                                                                                                                     
Jako pierwszą, już dobry czas temu dostałam paczkę od firmy Invex Remedies.
Zdaję sobie sprawę, że nie macie pojęcia, co to za firma, więc klikać w INVEX REMEDIES.
Marka ta tworzy innowacyjne dermokosmetyki na bazie mikroelementów.
Co jest charakterystyczne dla tych produktów? Ultra krótkie składy (4-5 składników) i krótka data ważności, ze względu na te pierwiastki właśnie (taki tonik ze srebrem ma na przykład równo pół roku).

Od firmy otrzymałam:
Antybakteryjny tonik odżywczy na bazie srebra z Linii Silver Touch


Odmładzającą mgiełkę do twarzy na bazie złota z Linii Golden Touch
oraz

Regenerujący  Żel do ciała na bazie krzemu organicznego z Linii Organic Silica


Póki co jestem zadowolona, ale na recenzję przyjdzie jeszcze czas :)






                                                                                                                                                                                      
Następna w kolejności niechaj będzie upominkowa paczuszka od pani Kasi z portalu wizaż.pl.
Kto mnie lubi na fb ten już troszkę widział, a kto bywa na blogu miał okazję zobaczyć zdecydowaną perełkę  z tej przesyłki, czyli szminkę Chanel, w akcji :)
Paczka składa się niejako z dwóch segmentów- części pielęgnacyjnej ufundowanej przez partnera aplikacji KWC, czyli sieć Drogerii Rossmann...




oraz części makijażowej ufundowanej już przez Redakcję, w skład której wchodzi rzeczona szanelka i błyszczyk IsaDora...

Błyszczyka jeszcze nie używałam, leżakuje sobie nie otwarty, ale szminkę dokładnie możecie obejrzeć dosłownie dwa posty niżej :)
No i firmowe czekoladki :D

                                                                                                        

Dalej było spotkanie blogerskie nasze we Wrocławiu (absolutna miłość), gdzie podczas osławionego już w sieci rozdawnictwa złapałam 


BB od Garniera, 
tusz do rzęs Oriflame 
i zieloną kredkę do oczu.

BB sławy dobrej nie ma, ale pomyślałam, że go sprawdzę, z Oriflame jeszcze nigdy nic nie miałam (;p), więc czas najwyższy czegoś spróbować, no a kredka do oczu... no to jest kredka do oczu w końcu :D


No i przy okazji wręczono mi mój wygrany podkład Lirene :)Patrzcie, jak Kosodrzewina pięknie go zapakowała! :D


                                                                                                                                                                                    
Jakiś już czas temu odezwała się do mnie  z zapytaniem o możliwość współpracy przemiła Pani Ula z Beauty PR & Advertising Agency Get In Touch i za jej pośrednictwem trafiły do mnie kosmetyki od pana Piotra z Sense&Body, czyli dystrybutora m.in. takich marek jak Max Factor czy Ecotools. Ja dostałam nowości w ofercie firmy, czyli francuskie kosmetyki Evoluderm, wodę toaletowa Star Nature oraz lakier Bella Oggi.
Chusteczki do demakijażu wszystkich typów cery


Łagodne mleczko do demakijażu
Tonik do twarzy na bazie wody różanej (pachnie dziką różą!)



Woda toaletowa Star Nature o zapachu truskawek z bitą śmietaną
czyli mój absolutny hicior :D
Psiknęłam sobie raz na rękę już jakiś czas temu, a cały czas czuję truskawkowe pianki!

Jeśli chcecie być tego lata słodkimi kociakami, to polecam!
W ofercie są również:
  • wata cukrowa
  • guma balonowa
  • herbatniki
  • wiśnia
  • arbuz
  • gruszka




Dostałam również błękitniutki lakier ze srebrnymi drobinkami z kolekcji One Week Jeans Bella Oggi.
Wszystkie wymienione kosmetyki dostępne są w drogeriach Hebe oraz w sklepie internetowym panakotasklep.pl
                                                                                                                                                                                    
No i na koniec paczka najświeższa, czyli mazidełka ze współpracy ze Smart Girls Get More.





...czyli:
- 4 lakiery do paznokci
- 2 brokaty: srebrny  z kolorowymi drobinkami ora srebrno zielony
- tusz do rzęs Super Volume
- błyszczyk do ust.

Uff, straszny bałagan w tej notce wyszedł, ale ogarnęłam wszystko...

Na koniec mam pytanie do Was!
Zaraz idę zmywać lakier i musicie mi powiedzieć, na jaki kolor mam teraz pomalować paznokcie?!
Bo ja nie wiem, w co mam ręce włożyć :D


Obserwują