Terapia rewitalizująca z olejkiem arganowym Marc Anthony

  • 20
Dzisiaj o małej buteleczce, która bije na głowę wszystkie jedwabie i sera na końcówki. Dużo lepiej sprawdza się też niż klasyczne oleje w roli zabezpieczenia. Ostatnio co chwila pojawiają się jej recenzje, ale absolutnie nie zniechęca mnie to do tego, żeby podzielić się z Wami moimi westchnieniami :)

MARC ANTHONY OIL OF MOROCCO terapia rewitalizująca z marokańskim olejkiem arganowym

Producent:

Lekka formuła o silnie rewitalizującym działaniu do wszystkich rodzajów włosów. Wzbogacona olejkiem arganowym, keratyną, witaminą E oraz oliwą z oliwek. Wnika głęboko w strukturę włosów, nawilża je i wzmacnia. Przywraca blask i chroni przed puszeniem.
Cena 45,99 zł, 50 ml




OPAKOWANIE: terapię kupujemy w niebieskim kartoniku, utrzymanym w estetyce całej tej serii. Biorąc pod uwagę, że jego wielkość nijak ma się do gabarytów buteleczki (nie wypełnia nawet połowy opakowania) możemy być pewni, że jest to pokaźny ułamek z całej ceny. Sama buteleczka jest z przyciemnianego plastiku, ładnie wyprofilowana i z pompką! Rurka sięga samego dna, więc nic nam się na koniec nie zmarnuje. Bardzo łatwo dozuje się płyn ze środka.
KOLOR: przezroczysty bursztyn wpadający w pomarańcz.
ZAPACH: chemiczny, ale świeży. Ciężko mi opisać, co przywodzi na myśl, ale bardzo mi się podoba. Podobnie pachnie szampon. Na plus!
KONSYSTENCJA: i tu jest to, co sprawia, że ta terapia jest tak wyjątkowa- lekkość! Ta formuła naprawdę nie przypomina gęstych jedwabiów, a i efekty dzięki temu wyglądają zupełnie inaczej. Płyn jest bardzo śliski, idealnie rozprowadza się na włosach, przez co jest niesamowicie wydajny. Jedna kropla to zdecydowanie za dużo na same końcówki! Nakładając terapię na całą długość włosów zużywam tylko dwie krople.

EFEKTY: fantastyczna sprawa. Ultraleciutka formuła sprawia, że włosy w sekundę są niesamowicie wygładzone i wręcz rozmiękczone. Pięknie lśnią, a do tego utrzymują fantastyczną objętość! 
Jedwabie sprawiają, że włosy wyglądają na cięższe i może bardziej mięsiste, ale w moim przypadku często sprawiały, że włosów było optycznie mniej. W tym momencie mogę pożegnać ten nieprzyjemny efekt. Włosy są gładkie, ale leciutkie i nie napuszone, ale końcówki wyglądają grubo i bardzo zdrowo i tak hmmm porządnie. 
Terapię należy nakładać na całą długość wilgotnych włosów po umyciu lub większą ilość na noc (coś jakby delikatne olejowanie). Na ten drugi sposób szczerze mówiąc trochę mi szkoda, zwłaszcza, że i tak myję włosy wieczorem, Zdecydowanie wybieram opcję klasycznego olejowania w weekendy. Tego cudaka zaś obieram sobie jako najlepsze zabezpieczenie końcówek i stylizator rozpuszczonych włosów.

Skład:
Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Cyclohexasiloxane, Argania spinosa kernel oil, Linum usitatissimum seed oil, Isodecyl neopentanoate, Daucus carota sativa seed oil, Olea europaea fruit oil, Keratin, Parfum, Paraffinum liquidum, Tocopheryl acetate, Butirospermum parkii, D&C Red 17 (CI 26100)

Osobiście uzależniłam się od tej terapii. W ogóle ostatnio używam głównie tej serii przygotowując się do recenzji, ale to zdecydowanie jedna z najlepszych rzeczy, na jakie trafiłam. Tylko kurcze drogie to, ale w sumie biorąc pod uwagę super wydajność...

OGÓLNA OCENA: 5!/5

Kosmetyk kupicie w Rossmannie, Hebe, sklepie panakotasklep.pl i podobnież w Tesco :)

P.S. Próbuję ogarnąć podsumowanie grudnia w kwestii włosów, ale za cholerę mi zdjęcia nie wychodzą :/

Gliss Kur- złoty eliksir do włosów

  • 21
Końcówki włosów zabezpieczamy chyba głównie kroplą jakiegoś olejku lub jedwabiem. Produktów tego typu jest dosłownie od groma i chyba każda marka, która oferuje kosmetyki do włosów ma coś w tym typie.
Ja obecnie używam serum- eliksiru z olejkami Gliss Kur. "Pielęgnujące olejki" mamy wprawdzie w pierwszej części składu, ale poza tym sporo chemii, niemniej  o dziwo spełnia swoje zadanie lepiej niż nie jeden jedwab.

GLISS KUR SERUM ELIKSIR  do włosów z drogocennymi pielęgnującymi olejkami




Producent:


Produkt przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji włosów wymagających intensywnego odżywienia. Eliksir zapewnia optymalne wygładzenie struktur włosa. Po zastosowaniu produktu włosy stają się lśniące oraz elastyczne bez efektu obciążenia.

Preparat zawiera olejek argonowym który głęboko i skutecznie nawilża włosy. Posiada on także silne działanie o charakterze regenerując, chroni przed silnym działaniem promieni słonecznych czy też wiatru.
Produkt nadaje się do każdego rodzaju włosów, a w szczególności do włosów suchych i zniszczonych, wymagających szczególnej pielęgnacji.
Jest wydajny - wystarczy jedno lub dwa rozpylenia, aby zapewnić włosom niezbędną ochronę. Składniki Eliksiru Gliss Kur są wchłaniane przez włosy bez pozostawiania na nich zbędnych resztek. Codzienne stosowanie preparatu wyraźnie poprawia kondycję włosów.
Eliksir może być stosowany w różny sposób:
- przed myciem włosów - dzięki czemu nie będą się plątały w trakcie mycia, szczególnie ważne dla osób o zniszczonych włosach,
- po myciu włosów - stosowany na wilgotne włosy bez spłukiwania odżywia je i wygładza oraz zapobiega ich plątaniu się, 
- przed wyjściem - chroni włosy przed szkodliwymi czynnikami atmosferycznymi oraz ułatwia ułożenie fryzury. 

(źródło: wizaz.pl)






OPAKOWANIE: przezroczysta, "złota" butelka z pompką, którą blokuje się poprzez przekręcenie- bardzo fajne rozwiązanie- żadnych plastikowych zatyczek, które cały czas się gubią, a my mamy pewność, że produkt się nie wyleje.
KOLOR: taki powiedzmy bursztynowy ;)
ZAPACH: kosmetyczny, ale bardzo przyjemny, nie duszący, długo utrzymuje się na włosach, zwłaszcza jeśli zafundujemy sobie coś na kształt olejowania, z nim w roli głównej.
KONSYSTENCJA: przypomina olejek, "w dotyku" tłustawy, świetnie si e rozprowadza, bardzo gładki, sunie po włosach.

EFEKTY: Stan moich włosów w ostatnim czasie niesamowicie się poprawił. Praktycznie cały czas chodzę w koku, włosy nie są narażone na zniszczenia, do tego podcięłam końcówki.
Ale mam czasem ochotę włosy rozpuścić, a do tego jest płaszcz, do tego jest szal, jest wiatr i paskuda.
Pogodziłam się z myślę, że całkowicie naturalna pielęgnacja nie jest mi pisana. Cóż zrobić :)

Ten eliksir nakładam  na końcówki, kiedy wiem, że włosów nie będę związywać i że będą latać luzem. Wiąże się to w moim przypadku z kręceniem włosów na papiloty, więc zawsze funduje im wtedy dawką silikonów i wygładzaczy.

Gliss Kur sprawdza się idealnie. Żaden jedwab nie sprawił jeszcze, że włosy były tak niesamowicie miękkie
Wygładza klasycznie, nabłyszcza, nie zauważyłam, żeby przesuszał końcówki, zwłaszcza że dbam o porządne go zmycie. 
Świetny zarówno na wilgotne jak i suche włosy, choć łatwo z nim przesadzić- wystarczy naprawdę niewielka kropla, żeby ochronić końcówki. Jest przez to niesamowicie wydajny.
Większą ilość zdarzyło mi się użyć w momencie, gdy postanowiłam wykorzystać go do czegoś na wzór olejowania.
"Natłuściłam" nim włosy i pozostawiłam na kilka godzin. Efekt? Po zmyciu włosy idealnie gładkie i miękkie. Oczywiście trzeba mieć świadomość, że to bomba chemiczna i decydując się na używanie, trzeba się wykazać dozą rozsądku :)


Skład: Cyclomethicone, Trisiloxane, Dimethiconol, Helianthus Annuus Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Parfum, Benzyl Alcohol, Butylphenyl Methylpropional, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Limomene, Benzyl Salicylate, Linalool, Alpha-Isomethyllonone, Citral, CI 40800.

OGÓLNA OCENA: 5/5

Na pewno największą wadą tego kosmetyku jest cena... 40 zł (za 75 ml) to dużo.
Ale z drugiej strony- mała buteleczka Jedwabiu Biosilk kosztuje prawie 10 zł... Ta butla wystarczy na baaaaardzo długo.

Co polecacie do zimowego zabezpieczania? :)

Gliss Kur z kolagenem morskim- mgiełka i pianka

  • 11
Dzisiaj druga część recenzji kosmetyków z nowej serii Gliss Kur Ultimate Volume z płynnym kolagenem.
Ostatnio pokazywałam Wam szampon i odżywkę do spłukiwania. Dzisiaj kolej na pozostałe dwie odżywki: w piance i spray'u.

GLISS KUR ULTIMATE VOLUME ekspresowa odżywka w piance


OPAKOWANIE: mała, poręczna wyprofilowana butla z klasycznym piankowym wyciskaczem. Działa bez zarzutu, idealna  do zabrania w podróż.
KOLOR: biały
ZAPACH: gliss kurowy ;)
KONSYSTENCJA: dość "sucha" wodnista piana. Spodziewałam się czegoś bardziej kremowego i treściwego.

EFEKTY: zdecydowanie najsłabszy punkt tej serii. Nie jest może jakaś strasznie strasznie tragiczna, ale zdecydowanie odstaje nie tylko w porównaniu z resztą odżywek z tej linii, ale ogólnie przy innych odżywkach, które posiadam (a są to kosmetyki, które naprawdę świetnie służą moim włosom).
Myślałam, że pianka to będzie fajny, wygodny bajer, ale zdecydowanie bardziej wolę odżywki w klasycznej formie. Nie widzę wielkich udogodnień przy aplikacji. Za to odnoszę wrażenie jakbym nie zmyła czegoś lepkiego z włosów. 
Odżywkę trzymam w mieszkaniu Chłopaka, bo wtedy nigdy nie mam czasu na zabawy z "normalną" pielęgnacją. Włosy myję późno i żeby czasu schnięcia dodatkowo nie wydłużać kolejnym płukaniem włosów, używam właśnie tego kosmetyku. Zwłaszcza, że nie chce mi się dźwigać dodatkowych kosmetyków ;)

Efekty na włosach po wyschnięciu nie są bardzo złe- włosy są gładkie, wygładzone, nieprzesuszone, ale jednak nie jest to ten stopień nawilżenia, którego oczekuję.
Dla mnie zdecydowanie kosmetyk awaryjny.

Skład (no kiepściutko, ale i tak myślałam, że będzie gorzej;)
Aqua, Cetrimonium Chloride, Hydrolyzed Collagen, Panthenol, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Stearamidopropyl Dimethylamine, Phenoxyethanol, Ceteareth-25, PEG-12 Dimethicone, Lactic Acid, Dipalmitoylethyl Dimonium Chloride, Silicone Quaternium-22, Sodium Methylparaben, VP/VA Copolymer, PPG-3 Myristyl Ether, Coco-Betaine, Polyquaternium-69, Glycerin, Propylene Glycol, Parfum, Polyquaternium-10, Styrene/VP Copolymer, Alcohol denat., Citric Acid, Sodium Chloride, PEG-14M, Hexyl Cinnamal, Amyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Butylphenyl Methylpropional

Pojemność: 125 ml/ Cena: 19 zł

OGÓLNA OCENA: 2/5


GLISS KUR ULTIMATE VOLUME ekspresowa odżywka regeneracyjna


OPAKOWANIE: długa butelka z atomizerem. Przezroczysta, nic się nie zepsuło przez cały czas używania. Bez problemu można zużyć co do ostatniej kropli.
KOLOR: fioletowy.
ZAPACH: gliss kurowy.
KONSYSTENCJA: mgiełka. Bardzo delikatna, dobrze chwyta się włosów, nie ulatuje wszędzie dookoła. Nie lepi się na włosach. tworzy na nich gładki, śliski film.

EFEKTY: w kategorii odżywek do pospiesznego użytku zajmuje u mnie zdecydowanie wysokie miejsce.
Nie robi szału, ale jest bardzo przyjemna. Błyskawicznie wygładza, zmiękcza i "rozplątuje" włosy. Będzie idealna dla osób, które nie boją się nienaturalnych kosmetyków, a mają problem z mocno plączącymi się włosami. 

Nie mam ogromnych wymagań, jeśli chodzi o odżywki bez spłukiwania, bo używam ich dosłownie raz w tygodniu, kiedy kompletnie brakuje mi czasu. Co do dodawania objętości przez te kosmetyki, to trudno mi się wypowiedzieć, ponieważ nie mogę stosować odżywek tam, gdzie właśnie tej objętości mi brakuje, czyli przy skalpie. Jakikolwiek dodatkowy kosmetyk sprawia,że włosy dosłownie lepią mi się do głowy. Pozostaję tylko przy szamponie. 

Skład (no już lepiej niż pianka. no i efekty dużo lepsze;)

Aqua, Cyclomethicone, Phenyl Trimethicone, Hydrolyzed Collagen, Panthenol, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Dimethiconol, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Lactic Acid, Polyquaternium-16, Cetrimonium Chloride, Sodium, Benzoate, Parfum, Hexyl Cinnamal, Amyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Benzyl, Salicylate, Benzyl Alcohol, Butylphenyl Methylpropional, CI 60730, CI 17200

Pojemność: 200ml/ Cena: 15 zł

OGÓLNA OCENA: 4/5

A już za tydzień ostatni z moich kosmetyków marki Gliss Kur. I chyba najbardziej przeze mnie lubiany :)


Włosowy bubel: odżywka Hegron

  • 34
Powiedzmy sobie szczerze, nie zawsze chce nam się siedzieć z odżywką/maską na głowie, czekać i dopiero spłukiwać. Staram się nie używać odżywek bez spłukiwania, ale czasem zdarzają się dni wielkiego lenia.
Do tej pory byłam wierna w tej kwestii Balsamowi Nawilżającemu z Apteczki Babuni, ale stosuję go już tak długo, że przyszedł czas na zmiany.
Na wizażu bardzo pozytywne recenzje zbierają ostatnio odżywki Hegron.
Pozostając w temacie lenistwa zaopatrzyłam się więc w butlę wersji b/s.
Niestety moje włosy jej nie polubiły. Jest naprawdę koszmarna.
                                                                                                                                                                        
HEGRON ODŻYWKA DO WŁOSÓW BEZ SPŁUKIWANIA


Producent:
Balsam przywracający włosom naturalną miękkość po umyciu. Działa antyelektrostatycznie ,zapobiega łamaniu i kruszeniu się włosów, a szczególnie zalecany do włosów po farbowaniu. 


(źródło: kwc)


OPAKOWANIE: zwykła butla z miękkiego plastiku. Dość poręczna. Wadą jest duży otwór, który w połączeniu z bardzo rzadką konsystencją może sprawiać problemy, jeśli chodzi o wylewanie jej na dłoń, bo zwyczajnie może się jej wydostać za dużo.
KOLOR: biały
ZAPACH: bardzo chemiczny, bardzo łazienkowy, bardzo detergentowy. Zwyczajnie nieprzyjemny i na nieszczęście bardzo mocny.
KONSYSTENCJA: jak wspomniałam wyżej- odżywka jest bardzo rzadka. Nie spływa wprawdzie z włosów, ale przelewa się przez palce i ciężko ją nakładać.


EFEKTY: tragedia. 


- jako odzywka b/s:
Niezależnie od tego, jaką ilość tego badziewia nakładałam na włosy, za każdym razem pozostawała na nich jakaś taka lepka warstwa. Po każdym dotknięciu musiałam myć ręce. Nie wiem, jakby ktoś się pomylił i odzywkę do spłukiwania wlał do nieodpowiedniego opakowania. 
Włosy robiły się matowe, plątały się, ciężko je było rozczesać. Nie dawałam rady chodzić w rozpuszczonych włosach po użyciu tej odżywki, bo były strasznie nieprzyjemne w dotyku.
Nawilżenie? Ochrona? Ciężko mi wyłuskać z działania jakąkolwiek inną cechę niż ta, że oblepia włosy, sprawia, że czuję jakbym ich wcale nie myła :/ 


- No właśnie- co do mycia:
 Naczytałam się, że jest dobra do mycia włosów. Pisałam Wam już też, że włosy po tej odżywce zachowują się tak, jakby były brudne. Że jest tak, jakby ktoś pomylił opakowania. Zrażona działaniem "klasycznym", czyli po użyciu jako odżywki b/s, rzeczywiście spróbowałam nią myć włosy. Efekty różnią się tylko tym, że włosy się nie lepią. Wciąż źle się rozczesują, co jest naprawę ogromnym wyczynem, bo normalnie nie mam problemów z pokudłaniem, które jest niemożliwe do rozplątania.
Włosy są strasznie tępe w dotyku, nie mają gładkości i śliskości. No i cuchną.
Ktoś gdzieś napisał, ze to elegancki zapach...Dla mnie koszmarek.


Poj.: 500 ml
Cena: 7 zł


Moje włosy nie ze wszystkim się lubią, ale w takim stopniu nienawidziły jeszcze żadnego włosowego kosmetyku... Brzydzę się tym, naprawdę, straszne lepiszcze. Niby to duże i tanie, niby niezły skład, a tyle mi szkody narobiło. Nigdy więcej!


Ale jeśli komuś by przyszło jednak do głowy wypróbować- do kupienia w Auchan.


OGÓLNA OCENA: 0/5

miękkość w butelce- odżywka Naturia z lnem i rumiankiem

  • 25
Ostatnimi czasy pielęgnacja moich włosów jest nędzna i uboga, wstyd się przyznać, biorąc pod uwagę tę laseczkę po prawej, która głosi iż walczę o włosy.
Brak czasu sprawił, że częściej sięgam po odżywki bez spłukiwania. Obok mojego balsamu z Apteczki Babuni, do którego dosypałam L- cysteiny, stanęła więc odżywka, którą podkradłam Mamie, która przejęła się swoimi zniszczonymi farbowaniem włosami.
Oczywiście nie popatrzyła, że jest to odżywka bez spłukiwania, co nieco zniechęciło ją do stosowania, bo obawiała się obciążonych włosów (Mama ma krótkie włosy).
Tak więc ją sobie chapałam, raz zarazem i nadszedł czas, żeby ją zrecenzować.

JOANNA NATURIA LEN I RUMIANEK, ODŻYWKA BEZ SPŁUKIWANIA

Producent:
Nowa odżywka Naturia powstała w oparciu o starannie dobrane składniki naturalne, które pielęgnują włosy zniszczone, po trwałej ondulacji lub rozjaśnianiu. Wyciągi roślinne doskonale pielęgnują włosy: len je odżywia i nawilża oraz ułatwia układanie a rumianek zawiera wiele cennych substancji o działaniu łagodzącym, ochronnym i regenerującym. Dzięki tej odżywce włosy są łatwiejsze w rozczesywaniu i układaniu, odzyskują witalność i mniej się elektryzują. Stają się błyszczące, miękkie i sprężyste.


(źródło: sklepjoanna.pl)


OPAKOWANIE: prosta, lekko profilowana butelka z zamknięciem na zatrzask, który naprawdę porządnie trzyma. Wygodna w użycia, poręczna. Dizajn typowy dla tej serii Joanny. Piękne może to nie jest, ale na pewno charakterystyczne :)
KOLOR: biały, z perłową poświatą.
ZAPACH: przyjemny, dość intensywny, ale jednak chemiczny. Niczego mi ten zapach nie przypomina szczerze mówiąc.
KONSYSTENCJA: woda! No jak na odżywkę, nawet jeśli jest bez spłukiwania, zdecydowanie za rzadka! Ma tendencję do spływania i kapania, jeśli nie osuszy się dobrze włosów.
EFEKTY: Muszę powiedzieć, że to bardzo przyjemny produkt! Stosowanie, jak wiadomo przy tego typu kosmetykach, jest bajecznie łatwe i nieskomplikowane, a efekty naprawdę miodzio.
Włosy od samego początku wysychania są miękkie i gładkie, bardzo przyjemnie się je maca :D
Niektóre odżywki, zaraz po wyschnięciu włosów, pozostawiają je szorstkie i muszą się "uleżeć" na włosach, żeby był widoczny efekt.
Tutaj mamy go od razu. Milutkie, lśniące włosy. Odżywka przeznaczona jest do pielęgnacji włosów zniszczonych (moje), po trwałej ondulacji lub rozjaśnianiu. U mnie sprawdza się naprawdę świetnie.
Wadą, obok konsystencji, jest spowodowana nią niska wydajność. No ale biorąc pod uwagę śmieszną cenę, oscylująca wokół 5 zł, za 200 g.... Bitch please ;p


Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Stearalkonium Chloride, PEG-20 Stearate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Cetrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, Panthenol, Linum Usitatissimum Extract, Chamomilla Recutita Extract, Propylene Glycol, Butylene Glycol, Citric Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone 


Polecam polecam polecam. Fajny produkt, super efekt, szybko i tanio. Bardzo się polubiłyśmy.


OGÓLNA OCENA: 5/5


Miałyście tę odżywkę? Albo inną z tej serii? Bo nie ukrywam, ze chętnie bym wypróbowała :)


PS. POZDROWIENIA I ŻYCZENIA POWODZENIA DLA MATURZYSTEK! MOJA SIOSTRA TEŻ JUTRO ZACZYNA :)

balsam nawilżająco- regenerujący do włosów Joanna

  • 10
Cześć Dziewczyny :)
Dzień zaczął się kiepsko, bo na kolokwium rano szłam jak na ścięcie, a tu proszę- nagle się okazało, że jednak zdałam. Nie wiem, jakim cudem, ale spoko :D
Teraz już tylko zostało mi do świąt napisać dwie piękne prace i mój plan naukowy na okres przedświąteczny zostanie zrealizowany.

Byłam też dziś z siostrą na zakupach- po sukienkę na studniówkę :)
Muszę powiedzieć, że trafiłyśmy w dziesiątkę- Agata wygląda w niej  uroczo. Oczywiście, nauczona dobrymi doświadczeniami wyciągnęłam ją do New Looka- niestety nie znalazłam tej sukienki na ich stronie, ale i tę kreację na pewno Wam pokażę. Agata ma zupełnie inną figurę niż ja, więc pod innym kątem była kupowana.

Do Was tymczasem przychodzę dzisiaj z kolejną recenzją włosowego kosmetyku, którego aktualnie używam i który bardzo przypadł mi do gustu.


JOANNA BALSAM NAWILŻAJĄCO- REGENERUJĄCY DO WŁOSÓW SUCHYCH I ZNISZCZONYCH EKSTRAKT Z MIODU I PROTEINY MLECZNE




Producent:

Balsam nawilżająco-regenerujący dzięki zawartości składników naturalnych i pielęgnujących działa na włosy odżywczo, poprawiając ich kondycję.
W rezultacie otrzymasz: 
- Włosy nawilżone o zdrowym wyglądzie,
- Milsze w dotyku i bardziej lśniące
- Łatwe do rozczesywania i układania

(źródło: sklepjoanna.pl)


OPAKOWANIE: prosta buteleczka, z nieco miękkiego, przezroczystego plastiku. Nie znając konsystencji tego kosmetyku można by się obawiać o komfort używania, gdy będzie go już mało, ale nie ma z tym żadnych problemów. Zakrętka natomiast jest bardzo solidna. Twardy materiał i mocno trzymająca się zatyczka. Nie ma szans, żeby się sama otworzyła i wypuściła z siebie ten dobroczynny budyń :)

KOLOR: hm, taki nieco perłowy, kremowy, ale nie biały, lekko przezroczystawy.

ZAPACH: boooooski! Podobnie jak serum na końcówki z tej serii, balsam ma powalający zapach- słodki, przepyszny, otwieram i wącham :)

KONSYSTENCJA: no właśnie tak, jak wspomniałam wyżej, na mój gust jest lekko budyniowy, może bardziej kisielowy :) Słodycze słodycze!
Dość rzadki, lekko wodnisty, ale nie spływa z włosów.

EFEKTY: Przyznam szczerze, że nigdy jakoś specjalnie nie przepadałam za odżywkami bez spłukiwania. Nie dlatego, że mogą obciążyć włosy, po prostu miałam takie poczucie, że jeśli odżywiam, to porządnie, a kosmetyki, które należy spłukać budziły we mnie większe zaufanie.

Zauroczona serum na końcówki z tej serii (RECENZJA) postanowiłam zaopatrzyć się w normalną odżywkę. 
No właśnie. Ze wstydem przyznaję, że przed zakupem nie wiedziałam o niej absolutnie nic. Wiedziałam tylko o jej istnieniu i że w  Rossmannie jest za niecałe 5 zł. Dopiero w domu przeczytałam, że tego się nie spłukuje ;)....
Troszkę mi to skwasilo minę, no ale powąchałam! I jak tu teraz nie użyć?! :D
Wmasowałam napawając się zapachem, pozwoliłam włosom wyschnąć, zwinęłam w koczek i lulu.
A rano... mniam- włosy miękkie, gładkie i ładnie lśniące. Pachnące już nie olejem amla, ale tym słodziakiem za 4,65 zł.
Używam tego balsamu po każdym myciu ostatnio, czyli właściwie prawie codziennie. Włosy są nawilżone i całkiem nieźle wyglądają. Mniej się też ostatnio plączą w ciągu dnia.
Mogę więc powiedzieć, że obietnice producenta są spełnione.




WYDAJNOŚĆ: no tutaj mały minus ode mnie, bo jednak trochę go idzie. Zwłaszcza na takie długie włosy jak moje. Ale cena myślę to rekompensuje.

Poj. 200g
Cena. ok. 5 zł

Jeśli macie problem z systematycznym używaniem kosmetyków do włosów, a chciałybyście to zmienić, to polecam kupić ten właśnie balsam :D
Używanie go jest mega przyjemne :D
A tak na poważnie- bardzo fajny kosmetyk, który daje efekty niemal od razu- sprawia, że włosy są miękkie i lśniące, końcówki nawilżone.

OGÓLNA OCENA:5/5

serum do włosów na zniszczone końcówki Joanna

  • 14
Straszny leń i niemoc mnie dopadły na myśl o tym, że jutro już trzeba będzie wstać.
A taki cudny weekend był, długi i jakże bogaty w atrakcje!
Tymczasem leżąc w łóżku pod kocem i z herbatą pod rękę mam dla Was recenzję kosmetyku, który udało mi się wygrać w naturalnym rozdaniu u Kotwilki. Mowa oczywiście o serum na końcówki włosów firmy Joanna. No to lecimy!

JOANNA, Z APTECZKI BABUNI, SERUM WYGŁADZAJĄCO- REGENERUJĄCE  DO KOŃCÓWEK WŁOSÓW


Producent:
Serum wygładzajaco-regenerujące dzięki zawartości składników naturalnych i pielęgnujących wyjątkowo skutecznie wygładza zniszczone końcówki włosów.
W rezultacie otrzymasz: 
- Zregenerowane i mocniejsze końcówki włosów 
- Włosy bardziej lśniące i miłe w dotyku 
- Gładsze, o zdrowym wyglądzie





OPAKOWANIE: miękka, mała tubka. Bez problemu wydobywamy kosmetyk ze środka. W razie czego łatwo można go rozciąć, choć nie wydaje mi się, żeby było to konieczne z tego względu, że konsystencja sprawia, że przechowywany pionowo cały znajduje się na dole.
KOLOR: biały, nieco perłowy odcień.
ZAPACH: piękny! nie wiem, co to dokładnie, ale pachnie przepysznie. Zdecydowanie jedna z największych zalet tego produktu.
KONSYSTENCJA: niezbyt gęste hm mleczko? Nieco żelowa konsystencja, gładko rozprowadza się na dłoniach, a potem na włosach, nie lepi się.
EFEKTY:  nie będę ukrywać, że cudów ten kosmetyków nie zdziałał, ale jednocześnie jestem z niego bardzo zadowolona. W pełni spełnił dwie obietnice producenta i, powiedzmy połowę, trzeciej.
Rzeczywiście wzmocnił końcówki włosów, wyglądają na zdrowsze i grubsze, rozdwojone końcówki nie rzucają się w oczy. Zmiękczenia i wygładzanie wypadają mniej optymistycznie. Gładkość, owszem, jest, ale nie zauważyłam, żeby moje włosy stały się bardziej miękkie. Nie był to dla mnie jednak problem, ponieważ i tak nakładam jeszcze jedwab do włosów.
Serum wypróbowałam zarówno na mokre jak i na suche włosy. Na mokrych włosach zachowuje się tak, jak zwykła odżywka bez spłukiwania. Nieco obawiałam się, jak suche  będą po nim wyglądać, ale niepotrzebnie. Na chwilę stają się po prostu wilgotne, po czym błyskawicznie wysychają. Włosy się nie sklejają, nie wyglądają na tłuste, a ponieważ kosmetyk stosuje się jedynie na końcówki, w zasadzie nie ma mowy o obciążeniu włosów, choć wiem, że niektóre dziewczyny i z tym mają problem.


Poj. 50 g
Cena: niecałe 10 zł


Serum z Joanny to bardzo porządny kosmetyk. Przy regularnym stosowaniu spełnia obietnice producenta i naprawdę uzdrawia końcówki. Do tego przepięknie pachnie i kosztuje grosze.
Myślę, że wart jest wypróbowania
Na pewno kiedyś sama je jeszcze kiedyś kupię, czy to przy okazji większych zakupów w internetowym sklepie Joanny (gdzie ceny są dopiero wybitnie śmieszne) czy jeśli uda mi się jakimś cudem znaleźć je gdzieś w drogerii czy sklepie.
 W zasadzie sprawił, że przestałam się przejmować końcówkami. Jedyną wadą jest to, że teraz znalazłam inną wadę swoich włosów :D
Nie wiecie, co zrobić z gorzej wyglądającą wierzchnią częścią włosów? Bo żal mnie ściska, kiedy patrzę, jakie moje włosy są piękne od spodu, a jakie niefajne z wierzchu. Wiem, że to wynika z tego, że są bardziej narażone na zniszczenia,, ale czy znacie jakiś sposób na wyrównanie tego stanu?


OGÓLNA OCENA: 5/5

jedwab do włosów w spray'u

  • 1

Hej Dziewczyny!
Tak jak wczoraj obiecałam, w końcu przychodzę do Was z typowo kosmetycznym wpisem.
Jakiś czas temu, skuszona dużą pojemnością i stosunkowo niską do tego ceną oraz „nietypowością” produktu, kupiłam jedwab do włosów w spray’u. Recenzja miała się pojawić już dawno, dokładnie tego feralnego dnia, gdy blogger zeżarł mi prawie wszystkie posty L
Ale ale, jak widzicie nic straconego- mam ją dla Was dzisiaj.

MARION, NATURASILK, JEDWAB DO WŁOSÓW W SPRAY’U

Producent:
Jedwab w spray’u to regenerująca odżywka  bez spłukiwania do każdego rodzaju włosów. Szczególnie polecana jest do włosów suchych, matowych i zniszczonych zabiegami fryzjerskimi.
Dzięki zawartości m.in. JEDWABIU I PROWITAMINY B5 odżywka:
  • nadaje włosom świetlisty połysk,
  • sprawia, że Twoje włosy będą odżywione, nawilżone i sprężyste,
  • przywraca włosom miękkość i blask.
Odżywka doskonale rozprowadza się na włosach dzięki zastosowaniu wygodnego rozpylacza.  Wygładza powierzchnię włosów, ułatwia rozczesywanie i układanie oraz regeneruje włosy od wewnątrz. Regularne stosowanie chroni włosy przed wysoką temperaturą, gorącym powietrzem, zanieczyszczeniami środowiska i utratą wilgoci.




OPAKOWANIE: plastikowa butelka z rozpylaczem, a więc dość wygodna forma (pozornie!).
ZAPACH: dość chemiczny i kosmetyczny, typowy dla całej tej serii firmy Marion. Mi się w zasadzie podoba, a na pewno jakoś mnie bardzo nie drażni.
EFEKTY: no i tu się zaczynają schody. Pomyślałam sobie przy zakupie „fajny bajer”, myślałam, że będzie formą przypominał chociaż trochę klasyczny jedwab w płynie. Niestety. W tym przypadku mamy do czynienia ze zwykłym płynem, wodą w zasadzie i w dodatku lepką. A i rozpylacz, pozornie wygodny, niestety utrudnia aplikację, no bo jak tu sobie wypsiknąć tam, gdzie chcemy? Tylko i wyłącznie? No nijak. O efektach aż niemiło wspominać. Jedwab ten jest odżywką. Odżywką bez spłukiwania. Jednak to, jak wywiązuje się, a raczej tego nie robi, ze swoich odżywczych właściwości sprawia, że włos się na głowie jeży. Producent obiecuje Nam wiele wspaniałych rzeczy, połysk, odżywienie, elastyczność, ułatwione rozczesywanie, miękkość itd. Co dostajemy? Nic. A nawet gorzej. Dosłownie- mniej niż zero. Włosy są przesuszone bardziej niż były, a jedwab przecież słynie  z właściwości nawilżających. Struktura włosa jest szorstka, a one same bardzo niemiłe w dotyku. Sztywne i oblepione. Wygląd włosa też się przez to nie poprawia. Na głowie robi się brzydkie matowe siano, które w dodatku plącze się niemiłosiernie budując Nam na głowie istne gniazdo. Ułożyć jakiejkolwiek fryzury się nie da- moje włosy kapitulują totalnie.
Nie wiem w zasadzie, jak mogłam pomyśleć, że coś takiego zastąpi mi choć w najmniejszym stopniu zwykły ukochany jedwab. Jak głosiła reklama pewnego banku- MYLNY BŁĄD!
No cóż, po raz kolejny się na nich uczę. Po tygodniu używania spray wylądował w szufladzie i do tej pory nie był  ani razu spożytkowany. Próbowałam nakładać go na milion sposobów, i na suche i na mokre włosy. Nie ma szans, nic z tego. A szkoda, bo to naprawdę dobry pomysł jest, jakby go trochę dopracować.

Poj. 130 ml
Cena: ok. 10 zł

Jeśli chodzi o tę serię Marion i jej konfrontację z moimi włosami, bilans, póki co, wskazuje remis. Jestem na tak w przypadku klasycznego jedwabiu z serii Naturasilk, ale zdecydowanie odradzam jedwab w spray’u.  Jest jeszcze jeden produkt do przetestowania- rozświetlająca maska do włosów. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad kupnem. Czy któraś z Was miała z nią do czynienia? Warto wydać na nią pieniądze?

OGÓLNA OCENA: 0/5

Absolutny włosowy niezbędnik w mojej kosmetyczce, czyli o jedwabiach do włosów

  • 4
Wraz z modą na prostownice, lokówki i wszelkie domowe zabiegi stylizacyjne kosmicznie wręcz wzrosła popularność kosmetyku nawilżającego i chroniącego włosy, jakim niewątpliwie jest płynny jedwab do włosów.
Ja, mimo iż do stylizacji włosów nie używam typowo "grzewczych" urządzeń, jestem w nim zakochana po uszy.
Moje włosy, niesforne i skłonne do przesuszeń wynikających zwyczajnie głównie z ich długości, już dawno by umarły, gdyby nie to przezroczyste cudeńko.
Zwłaszcza, że efekty mamy od razu! Piękny połysk, gładkość, miękkość, ukrycie rozdwojonych końcówek-upiększenie i pielęgnacja  w jednym. Czego chcieć więcej?!
 Podobno zdarza się, że zamiast włosy nawilżać, przesusza je. Mi się to jednak nie zdarzyło, a używałam jedwabiów różnych marek, więc nie będę tu psuć mojego pochwalnego posta takimi smutnymi rzeczami, bo każdy przecież ma swoje subiektywne odczucie i takież moje właśnie pragnę Wam opisać :D

Przez te kilka lat używałam jedwabiów takich firm jak: Farouk- Biosilk, L'Biotica, Marion i Joanna.
Mój pierwszy? Biosilk
Najczęściej kupuję? Joanna. Dlaczego? Bo nie mam mu nic do zarzucenia w kwestiach techniczno-pielęgnacyjnych i do tego jest bardzo ekonomiczny- dużo za mało (w porównaniu z innymi, biosilk np. przecież w regularnej cenie  w rossmanie kosztuje prawie 10 zł za zdaje się 15 ml). Ponieważ mam długie włosy i używam go dużo- takie rozwiązanie jest dla mnie najlepsze i to recenzję tego jedwabiu mam dla Was dzisiaj.
Ale zanim dojdziemy do Joanny, chcę Wam krótko zaopiniować pozostałe kosmetyki.

FAROUK BIOSILK
zdjęcie  z internetu
Małe dość opakowanko, bez żadnego aplikatora czy też pompki. Konsystencja? Niczym się nie wyróżnia. Nie zakochałam się w nim z tego prostego powodu, że nie podoba mi się zapach (owszem), był najgorszy ze wszystkich, o ile mogę tak powiedzieć, bo w chwilach desperacji dam się pociąć za każdy ;p, pod kątem działania- włosy bardziej oblepione, niż rzeczywiście wygładzone.
No i przede wszystkim cena ma się nijak do ilości i jakości. Zdecydowanie przereklamowany.

Poj. 10-15 ml (?nie pamiętam)
Cena. ok. 10 zł /na przecenach można złapać 7 a nawet 4 zł/

L'BIOTICA BIOVAX SILK
zdjęcie z internetu

Jak dla mnie- drugie miejsce po Joannie. Jedwab jakby wnika we włosy, ładnie wygładza i pachnie. Opakowanie  z pompką, co jest moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem dla tego typu produktów, dodatkowo  super praktyczne- małe, wrzucam do kosmetyczki i zawsze mam pod ręką.
Dlaczego jednak mówię mu nie?
Cena! Prawie 15 zł za 15 ml? jestem na nie. Za tę cenę mam dwa razy więcej jedwabiu z Joanny.


MARION NATURA SILK
zdjęcie  z internetu


Hm, no cóż odkrywczego mogę napisać. Zwykły jedwab. Najbardziej płynny ze wszystkich chyba. Zapach? Typowy dla całej tej serii Marion. Mi się podoba. Działanie- ok, podstawowe funkcje spełnia, więc nie mogę mu nic zarzucić. Nie jest moim faworytem, bo (znowu) nie jest ekonomiczny. W porównaniu z Joanną nic chyba nie jest :p

A teraz gwóźdź programu!

JOANNA JEDWAB DO WŁOSÓW styling effect


Producent:
Gładkość i superpołysk
Myślisz o doskonałym wygładzeniu swojej fryzury? Jeśli tak, to wypróbuj Jedwab do włosów Styling effect. Poznaj jego fantastyczne właściwości! To właśnie on:


  • nadaje aksamitny połysk i gładkość







  • sprawia, że włosy wyglądają naturalnie zdrowo i pięknie







  • włosy stają się miłe w dotyku i łatwe do rozczesania







  • zawiera nowoczesne składniki silikonowe, które poprawiają wygląd włosów 








  • OPAKOWANIE: szklana butelka z pompką. No tu są niestety minusy, ponieważ: 1. ciężkie, jak na taki kosmetyk, 2. szklane.Ogólnie nieco niepraktyczne. Ale plus za to, że dobrze widać, ile kosmetyku zostało, a dzięki dużemu otworowi łatwo zużyć go absolutnie do końca- ja po prostu wkładam do środka końcówki włosów i "wycieram" nimi pojemnik od środka :)
    KONSYSTENCJA: dość gęsty, jak na tego typu produkt i najbardziej "tłusty" chyba z wymienionych. Szybko się jednak wchłania we włosy, a efekt jest długotrwały. Nie lepi się, a dłonie po aplikacji są bardzo mięciutkie i gładkie.
    ZAPACH: no chemiczny, kosmetyczny, czego by się tu spodziewać. Ale ja jestem jakoś do niego przyzwyczajona i lubię, kiedy moje włosy nim pachną 
    EFEKTY: aksamitny połysk i gładkość? zdecydowanie jest. Po nałożeniu tego jedwabiu muszę szybko nawinąć włosy na papiloty, żeby uniknąć ciągłego "macania" :D
    naturalny i zdrowy wygląd- jak najbardziej. A to za sprawą tego, że jedwab wnika we włosy, a nie tylko go oblepia, tworząc wierzchnią warstwę, która "brzydnie"w  ciągu dnia. 
    Łatwość rozczesywania- nie mam z tym problemów, bo po prostu wystarczy w odpowiednich momentach rozczesać włosy i nie "mieszać" ich, podczas mycia- u mnie działa, i w tej części działania nie będę się wypowiadać.
    Ubóstwiam swoje włosy po użyciu tego produkty. Wygładza się ich struktura, znika ich zwyczajne codzienne wygniecenie, lśnią przepięknie i wyglądają jakby nigdy nie chorowały na przesuszenie czy rozdwojone końcówki.
    Nie nakładam jedwabiu na całą długość włosów, raczej na połowę czy 2/3, dzięki czemu unikam przetłuszczania się moich włosów. Nie zauważyłam też żeby je obciążał.
    Na pewno jednak moje włosy wyglądają dużo lepiej w okresie, kiedy używam tego kosmetyku (nawet jeśli akurat nie mam go na głowie). łatwiej je ułożyć i poskromić, jakby rzeczywiście je pielęgnował.



    WYDAJNOŚĆ: zależna od długości i potrzeb włosów. Komuś, kto nakłada go jedynie na końcówki lub ma krótkie włosy wystarczy na baaardzo długo.
    U mnie wystarcza na zdecydowanie mniej :D

    Poj. 30 ml
    Cena: ok.15-16 zł

    Nie da się ukryć, że kupując jedwab do włosów, kieruję się głównie jego pojemnością. Ale nie ma w tym chyba nic dziwnego, biorąc pod uwagę stopień eksploatacji takiego produktu w moich rękach.
    W przypadku jedwabiu z Joanny dostajemy solidny produkt, dużą, w tej kosmetycznej kategorii, pojemność i naprawdę adekwatną do niej cenę, a do tego świetne efekty! Ja nie potrzebuję większej zachęty.

    OGÓLNA OCENA: 5/5

    A jak u Was? Używanie jedwabiu? Potrzebujecie? A może macie inne sposoby na uzyskanie takich efektów? :)

    Gliss Kur Ultimate Repair, Odżywka dwufazowa w sprayu, Schwarzkopf

    • 9
     Staram się w każdy możliwy sposób odżywić i nawilżyć moje włosy. Poza kwestiami technicznymi, jak nie używanie suszarki do włosów, o prostownicach/lokówkach nie wspominając, stosuję oczywiście rozmaite odżywki i maski, olejki itp. Nie zawsze jednak mam czas, żeby trzymać specyfik na włosach x czasu. Chęci w sumie czasem też nie. A to człowiek zmęczony już, a to coś tam. Dlatego zawsze, poza jedwabiem, który jest rzeczą, bez której nie potrafię żyć, staram się mieć w zanadrzu jakąś odżwykę nie wymagającą spłukiwania. Wiadomo, że nie dają one takich efektów jak typowe kosmetyki do pielęgnacji. Ale dla czystego sumienia wolę spryskać czymś włosy zanim dam im wyschnąć. Właśnie w takiej potrzebie jakiś czas temu zakupiłam dwufazową odżywkę w spray'u z nowej serii Gliss Kur- Ultimate Repair.

    GLISS KUR ULTIMATE REPAIR-ODŻYWKA DWUFAZOWA W SPRAYU, SCHWARZKOPF





     Producent
    Gliss Kur Ultimate Repair odżywka dwufazowa w sprayu do bardzo zniszczonych, suchych włosów. Nawet najbardziej zniszczone włosy nabiorą fascynującego blasku. Linia Gliss Kur Ultimate Repair została stworzona z myślą o włosach suchych i zniszczonych, które wymagają pielęgnacji zapewniającej nie tylko poprawę wyglądu (blask), ale i dogłębną regenerację. Dzięki potrójnie skoncentrowanemu kompleksowi płynnej keratyny, identycznej z naturalnym budulcem fibryli, nawet najbardziej zniszczona struktura włosa może zostać odbudowana. W tym samym czasie dochodzi do odbudowania i wzmocnienia powierzchni włosa, wskutek czego włosy są nawet do 95% mniej łamliwe i błyszczące jak nigdy dotąd.

    OPAKOWANIE: praktyczna, twarda palstikowa buteleczka z rozpylaczem, wielkościowo bardzo poręczna- idealnie mieści sie w dłoni. Ładny czarno-złoty dizajn.
    KONSYSTENCJA: płyn tworzą dwie fazy: pierwsza-jakby olejek, przezroczysta, druga złoty płyn. Po wstrząśnięciu  uzysujemy mętny lekko pomarańczowy roztwór gotowy do psikania.
    ZAPACH: zdecydowanie najsłabsza strona tego kosmetyku. Mój Marcin stwierdził, że śmierdzi :) Zapach jest bardzo chemiczny i hm ja wyczuwam w nim dodatkowo jakieś orzechy arachidowe (sic!). Na szczęście na włosach robi sie bardziej delikatny, lekko wyczuwalny i zdecydowanie przyjemniejszy.
    EFEKTY: Producent zachęca do stosowania zarówno na wilgotne jak i na wysuszone już włosy. Ja z uporem maniaka wszelkiego rodzaju produkty stosuję na mokro (tylko jedwab zawsze i wszędzie, niech nam żyje!). Osuszone ręcznikiem włosy spryskuję odżywką, po czym wmasowuję go dłońmi. Czuć wtedy tę lekką śliskość i tłustośc olejku, co oczywiście nie daje efektu przetłuszczonych włosów (!). Włosy bardzo przyjemnie się rozczesują. Po wyschnięciu są miękkie i elastyczne. Spray na pewno dodaje im również złocictego blasku.W tym względzie obietnice producenta są spełnione w 100%
    Co do regeneracji: zawartośc alkoholu na pewno zbytnio nie sprzyja odnowie włosów. Dlatego nie wierzę, że stosowanie tej odżywki może wzmocnić włosy. Na pewno optycznie zmniejsza widocznośc rozdwojonych końcówek, wygładza włosy, dodaje im elastyczności i sypkości, przez co włosy wydają się zdrowsze. 




     Poj.100ml
    Cena: ok.18 zł

    Spray świetnie działa na wygląd wlosów, wygładza, rozświetla, przez co włosy wyglądają zdrowo, co może dawać złudzenie odbudowy włosów. Wystarczy jednak odstwaić odżywkę na parę dni, by zobaczyć, ze tak naprawdę nic z włosami nie zrobiła, poza ich zewnętrznym upiększeniem .

    OGÓLNA OCENA: 3/5 

    Obserwują